Ratowanie psów w Tajlandii pomogło alkoholikowi wyjść z nałogu. Poznaj jego historię!

author-avatar.svg

Dorota Jastrzębowska

Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Ratowanie psów może być nie tylko szlachetnym postępowaniem, ale także rodzajem terapii. Potwierdza to historia, która się wydarzyła naprawdę w Tajlandii. Niall Harbison mówi, że na małej wyspie nareszcie odkrył swoje powołanie.

ratowanie psów ocaliło życie człowiekowi

fot. Shutterstock

Ratowanie psów uratowało człowieka

Niall Harbison codziennie przemierza tajską wyspę Koh Samui, aby nakarmić dziesiątki ulicznych psów. Słysząc znajomy dźwięk jego motoroweru, „wszystkie wybiegają, machają ogonami i się cieszą” – pisze Niall w swojej książce pod tytułem „Hope: How Street Dogs Taught Me the Meaning of Life”. Książka szczegółowo opisuje wysiłki Irlandczyka, aby  nakarmić, wysterylizować i znaleźć nowy dom przynajmniej części spośród sześciu tysięcy bezdomnych psów na wyspie (szacuje się, że w całej Tajlandii bezpańskich czworonogów jest ponad półtora miliona). Filmy przedstawiające psy, które ratuje Niall, zyskały w internecie ponad milion obserwujących. A on sam twierdzi, że te psy uratowały także jego. 

Co naprawdę jest ważne w życiu?

Niall przeprowadził się do Tajlandii w 2018 roku. Nie od razu zajął się ratowaniem psów. Początkowo pewnie nawet nie zwracał na nie uwagi, pochłonięty swoimi problemami – był głęboko uzależniony od alkoholu i leków na receptę.

Sądzę, że byłem bliski śmierci. Nie żartuję… Byłem uzależniony od Valium i wypijałem trzy butelki wina dziennie – powiedział Niall Mattowi Gallowayowi z "The Current".

Wiele lat przed przeprowadzką do Tajlandii Niall był szefem kuchni na jachcie współzałożyciela firmy Microsoft, Paula Allena, i obsługiwał sławnych gości, takich jak Bono. W 2009 roku zajął się marketingiem. Choć odnosił sukcesy, okupił to stanami lękowymi i depresją. Próbował sobie poradzić ze swoimi demonami w najgorszy z możliwych sposobów – szukając zapomnienia w alkoholu.

Chociaż przeprowadził się na Koh Samui z postanowieniem, że będzie żył zdrowiej, pod koniec 2020 roku wylądował na OIOM-ie po ciągu alkoholowym i zatruciu lekami. W sylwestra leżał w szpitalnym łóżku, słuchał fajerwerków i był przekonany, że umiera.

Powiedziałem: „Boże, w życiu musi być coś więcej niż to, co przeżyłem, musi być coś, co ma jakiś sens” – opowiadał.

Po trzech dniach pobytu w szpitalu Niall został wypisany na początku stycznia 2021 roku. Rekonwalescencja zajęła jednak cały rok. Niall miał więc dużo czasu na przemyślenia, co jest dla niego ważne w życiu.

Ratowanie psów zaczęło się od kilku zwierzaków

Zaczęło się, jak to zwykle bywa, od paru głodnych czworonogów. Pewnego dnia na początku 2022 roku podczas spaceru Niall zatrzymał się, aby nakarmić kilka psów w dżungli. Wrócił następnego dnia, aby ponownie dać im jeść. Wkrótce stało się to codziennym rytuałem. Z tygodnia na tydzień, z miesiąca na miesiąc Niall karmił coraz więcej psów.

Rząd Tajlandii niewiele robi w kwestii kontroli liczby bezdomnych psów. To sprawia, że ​​błąkają się całymi stadami, z reguły głodne i często chore. Są wśród nich zwierzaki, które zostały potrącone przez samochody lub ranione przez ludzi.

Miałem psy, do których strzelano, które cięto maczetami… oraz ranne, które walczyły między sobą o terytorium – opowiadał Niall.

Początkowo Niall sam karmił psy jedzeniem kupionym za własne oszczędności. Wiosną 2022 roku zaczął otrzymywać datki od obserwujących jego działalność w mediach społecznościowych. Po jakimś czasie zatrudnił osobę, która przygotowywała duże partie jedzenia. Niall i inni wolontariusze mogli teraz karmić około czterystu psów dziennie.

Ratowanie psów to nie tylko ich karmienie

Pieniądze z datków przeznaczano nie tylko na jedzenie, lecz również na szczepieniesterylizację psów. 

Każdy sterylizowany pies oznacza prawdopodobnie dziesięć do dwudziestu mniej niechcianych szczeniąt w przyszłości. Jest to więc niezwykle ważne – podkreśla Niall. 

Współpracując z lokalnymi weterynarzami, Niall wysterylizował już ponad dwa tysiące psów, a karmi obecnie codziennie 800 czworonogów. Kilkadziesiąt zwierzaków znalazło domy w Tajlandii, Europie i Ameryce Północnej – w tym u byłego frontmana Oasis Liama Gallaghera. Pod koniec ubiegłego roku Niall założył Happy Doggo – organizację charytatywną, której celem jest ograniczenie problemu psów ulicznych nie tylko w Tajlandii, ale na całym świecie. 

Nie wszyscy jednak z radością przyjęli jego wysiłki. Niektórzy miejscowi próbowali go wyganiać, ale Niall rozumie ich reakcję.

Może im to umknąć, że to ja zajmuję się wszystkimi szczepionkami i sterylizacją… Oni po prostu widzą cudzoziemca, który karmi psy przed ich domem, i mogą się złościć – powiedział Niall.

Ratowanie psów czyni świat lepszym miejscem

W lutym 2023 roku Niall poznał Tinę, golden retrieverkę, która była maszynką do rodzenia szczeniąt.

Były tylko skóra i kości. Uwiązali ją i nie karmili, to było przerażające – powiedział wstrząśnięty Niall. 

Tina była tak wyniszczona, że ​​Niall początkowo nie rozpoznał, jakiej jest rasy. Powoli odzyskiwała siły, otoczona jego troskliwą opieką. 

Zmieniła się w niesamowitego psa… po prostu promieniała radością – opowiadał Niall. – A potem dostałem telefon po kontroli weterynaryjnej i dowiedziałem się, że Tina ma niewydolność nerek i został jej tylko miesiąc życia – wspominał wzruszony Niall.

Tina była z Niallem zaledwie sześć miesięcy, ale głęboko zapadła mu w serce. Ubiegłego lata zebrał fundusze na budowę szpitala dla zwierząt na Koh Samui i planuje nazwać go jej imieniem. Dzielenie się historiami takimi jak historia Tiny – oraz jego własna – jest ważną częścią pracy Nialla. Wie on dobrze, że to nie wystarczy, aby rozwiązać tak ogromny problem związany z dobrostanem zwierząt, lecz wraca wieczorem do domu ze świadomością, że pomógł złagodzić cierpienie kilkuset psów.

Myślę wtedy: „Boże, zrobiłem coś, co naprawdę uczyniło świat lepszym miejscem” – mówi. I dodaje: – Wiem, że to brzmi trywialnie, ale tak właśnie się czuję.

Źródło: https://www.cbc.ca

Pierwsza publikacja: 24.01.2024

Podziel się tym artykułem:

author-avatar.svg
Dorota Jastrzębowska

Miłośniczka psów, szczególnie terierów. Obecnie opiekunka przygarniętej yoreczki Adelki, wolontariuszka opiekująca się kotami wolno żyjącymi w warszawskiej dzielnicy Ochota, była redaktor prowadząca czasopismo „Mój Pies i Kot".

Zobacz powiązane artykuły

Dramatyczna interwencja. Trzy psy wegetowały we własnych odchodach

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Skołtunione, brudne, uwięzione na krótkich łańcuchach. Mimo siarczystego mrozu śpiące na zewnątrz – bez schronienia, bez możliwości ogrzania.

psy wegetowały we własnych odchodach

undefined

Szokujące odkrycie lekarza weterynarii. Pies miał w żołądku ponad 30 gumowych kaczek

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Buldog połknął ponad 30 gumowych kaczek. Historia, którą podzielił się lekarz weterynarii z Pattaya jest ostrzeżeniem dla wszystkich opiekunów psów. 

pies zjadł gumowe kaczki

undefined

Umierała w krzakach. Pomoc sprowadził... inny pies

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Rosie została pozostawiona na pewną śmierć. I ta by ją spotkała, gdyby nie... inny czworonóg. To właśnie inny pies znalazł konającą suczkę i doprowadził do niej swojego opiekuna, który natychmiast udzielił jej pomocy i powiadomił oddział RSPCA.

pies porzucony w rowie

undefined

null

Bądź na bieżąco

Zapisz się na newsletter i otrzymuj raz w tygodniu wieści ze świata psów!

Zapisz się