W grupie raźniej! Aktywne ozdóbki

Grupa ras ozdobnych obejmuje zarówno nieduże psy do towarzystwa, jak i czworonogi mające przodków wśród ras pracujących (np. pudle – kiedyś psy wyłącznie myśliwskie) czy małe molosy z ich specyficznym wyglądem i charakterem.

Najpierw zajmiemy się przedstawicielami sekcji 1, 2, 5 i 6, a więc biszonami i rasami pokrewnymi (biszon kędzierzawy, bolończyk, coton de tulear, hawańczyk, lwi piesek, maltańczyk), pudlami, rasami tybetańskimi (lhasa apso, shih tzu, spaniel tybetański, terier tybetański) i chihuahuą.

Wszystkie te psy łączy starożytne pochodzenie. Choć kraje, z których się wywodzą, są nieraz od siebie bardzo odległe (Włochy i Francja, ale i Kuba czy Meksyk, a także Daleki Wschód), to jednak wiele z nich zdaje się mieć wspólnych przodków.

Następnie na drodze hodowlanej selekcji wyłoniono zwierzaki, które miały być po prostu radosnymi, miłymi towarzyszami człowieka. Tę potrzebę mieliśmy od stuleci, zarówno wysoko urodzone damy i kawalerowie, jak i prości ludzie, którzy także doceniali bezinteresowną psią wierność.

Delikatny żywioł

Psy z tej grupy zwykle nie są agresywne, a na stres reagują raczej pasywnie (zamierają lub podejmują próbę ucieczki) niż aktywnie (próba obrony zębami). To pogodne zwierzaki, często dość żywiołowe, ale rzadko nadaktywne – ich temperament utrzymuje się w granicach akceptowanych przez większość właścicieli. Niektóre bywają szczekliwe, lecz zazwyczaj są to zwierzęta proste w prowadzeniu.

Rosyjski toy trzyma w zębach frisbee
fot. Shutterstock

Nie mają mocno rozbudowanych popędów, bo nie były im nigdy potrzebne. Są dość delikatne, zarówno psychicznie, jak i fizycznie – choć przyklejana im nieraz łatka „noszonych na rękach kanapowców” jest krzywdząca. To wesołe psiaki, które lubią ruch i zajęcie. Większość ceni sobie towarzystwo człowieka, jak wskazuje nazwa grupy.

Pupil prawie dla każdego

Jeśli natkniemy się na nieznośnego ozdobnego psiaka, możemy być niemal pewni, że winę za jego zachowanie ponosi człowiek. Niewielki wzrost i słodki wygląd powodują bowiem, że czasem właściciele stosują wobec tych zwierzaków taryfę ulgową i prawie w ogóle ich nie wychowują.

Bywa też jeszcze gorzej. Wygląd ów zwabia do nich osoby, które nie powinny sprawiać sobie psa. Ludzi szukających nie zwierzęcia, tylko atrakcyjnej zabawki dla dziecka albo… dla siebie. Osoby nieumiejące zrozumieć naturalnych potrzeb psa lub nabywające zwierzę z czystego snobizmu, np. dla jego urody. Na szczęście tacy nabywcy są w mniejszości.

Młoda kobieta z psem na ławce w parku
fot. Shutterstock

Omawiani tu reprezentanci IX grupy FCI nadają się chyba dla najszerszego spektrum ludzi. Dla osób starszych, bardzo młodych właścicieli (z wyjątkiem małych dzieci), dużych rodzin i osób samotnych. Dla doświadczonych kynologów i początkujących psiarzy. Rzadko zdarzają się tu bowiem czworonogi twarde, o trudnym charakterze.

To dobre psy dla osób, które niekoniecznie są zapalonymi sportowcami i nie bardzo odpowiadają im codzienne wielokilometrowe wyprawy w teren. Oczywiście, nie popadajmy też w przesadę w drugą stronę. Ozdobny pies to też pies i trzeba go wyprowadzić na solidny spacer, a nie kazać mu załatwiać potrzeby fizjologiczne do kuwety.

Piękny, jeśli wyczesany

Efektowna, długa sierść większości zwierzaków do towarzystwa zachwyca osoby dopiero wkraczające w psi świat. Często zdarza się, że podziwiając ostrzyżonego, wyczesanego, ślicznego zwierzaka, laicy nie zdają sobie sprawy, jak starannej i – co ważniejsze – regularnej pielęgnacji wymaga jego szata.

Pudelka, bolończyka czy bichona sprawiają sobie często osoby zapracowane, które nie mogą albo nie potrafią zmobilizować się do regularnej dbałości o ich sierść. W efekcie nawet u młodego psa pojawiają się kołtuny, które trudno rozczesać, a na dodatek jest to bolesne, więc zwierzak się broni przed ingerencją grzebienia – a to z kolei daje właścicielom świetny pretekst do stwierdzenia, że nie mogą go czesać, bo on „tego nie lubi”.

Wyczesany maltańczyk z czerwoną kokardką pozuje do zdjęcia
fot. Shutterstock

W efekcie czworonóg jest brudny, skołtuniony i w niczym nie przypomina ideału rasy, a przede wszystkim się męczy, gdyż posklejana sierść się filcuje. Jeśli pies nieregularnie wędruje do fryzjera, to wizyty te z uwagi na zaniedbaną sierść są dla niego sporą traumą.

Dlatego, chcąc wprowadzić do domu psa ozdobnego, zastanówmy się najpierw, czy podołamy wymaganiom, jakie ta decyzja za sobą pociąga. Nie jesteśmy jednak w sytuacji bez wyjścia, bo możemy wybrać psa z tej samej grupy, ale nieobdarzonego bogatą szatą, czy wręcz krótkowłosego, takiego jak spaniel tybetański albo chihuahua krótkowłosa.

Walczący z rzepką

Nie istnieje coś takiego, jak „choroby psów z IX grupy”. Jednak zdarza się, że jakaś rasa czy grupa ras jest podatna na pewne przypadłości, choćby z uwagi na budowę czy wielkość.

Małym psom grożą kłopoty z wypadającymi rzepkami kolanowymi. Czasami diagnozowane są problemy z układem krążenia (w zależności od rasy: przetrwały przewód tętniczy lub endokardioza, czyli przewlekła choroba zastawek) lub z oczami (zaćma, entropium – podwinięcie powieki). Zdarza się także niewydolność nerek.

Tańczą i skaczą…

Większości ras ozdobnych – poza pudlami – nie tworzono z myślą o wykonywaniu konkretnej pracy na rzecz człowieka. Chyba że za taką uznamy tę najważniejszą: poprawianie humoru właścicielowi.

Nie najlepiej znoszą więc obciążenia psychiczne, które zawsze na jakimś etapie treningu są nakładane na psa sportowego czy pracującego. Nie znaczy to jednak, że nie można spróbować uprawiać z nimi, choćby rekreacyjnie, jakiejś dyscypliny psiego sportu.

Psiaki ozdobne są bystre, inteligentne i lubią przebywać z ludźmi. To dobra podstawa dla prostej i stanowiącej czystą rozrywkę dla obu stron nauki sztuczek. Ta z kolei może się stać punktem wyjścia do innych dziedzin. Choćby do stosunkowo młodej dyscypliny: tańca z psem (freestyle, heel to music).

Chihuahua tańczy na plaży
fot. Shutterstock

Przewodnik z psem wykonują w określonym czasie układ taneczny, w którym są elementy nakazane (kroki, kombinacje), ale pozostawiono też miejsce na inwencję człowieka i… uwzględniono fizyczne możliwości psa.Małemu pupilowi powinien się spodobać taniec z psem, bo opiera się na ścisłym współdziałaniu z człowiekiem. Najlepiej wychodzi, gdy jest poparty pozytywną motywacją.

Z „psiakiem z dziewiątki” można też spróbować sportowego posłuszeństwa. O ile wyższe klasy obedience są dość skomplikowane, to do popularnej „zerówki” da się przygotować prawie każdego psa. Jeśli jest zainteresowany zabawą z człowiekiem. W Polsce w zawodach obedience z powodzeniem występowały m.in. teriery tybetańskie. W nadchodzącym sezonie do debiutu szykuje się zaś… długowłosa chihuahua.

agility istnieje klasa „S”, wprost stworzona dla piesków małego wzrostu – za to wielkiego ducha. Przedstawiciele kilku sekcji grupy IX FCI na stałe zagościli w tym sporcie. Z powodzeniem uprawiają ją pudle (sekcja 2): od dużych, po skaczące jak pingpongowe piłeczki toye czy miniaturki. Na świecie na torach widuje się też chihuahuy, teriery tybetańskie, biszony, hawańczyki i lwie pieski.

… a nawet wytropią

Warto sprawdzić, ile prawdziwego psa jest w naszym kanapowcu, ucząc go tropienia. Oczywiście trzeba pamiętać o pewnych ograniczeniach: psy te nie są specjalnie odporne na złe warunki pogodowe, na które zawsze musimy być przygotowani, wyjeżdżając w teren. Czasem podłoże – a raczej przeszkody na nim – mogą się okazać zbyt trudne dla delikatnego niedużego psa. Niemniej możemy spróbować układać mu ślady.

Na razie nawet właścicieli ras użytkowych zainteresowanych tą formą rekreacji z psem jest u nas niewielu, jednak na świecie wygląda to inaczej. Grupa dyskusyjna Tinytrackers, zrzeszająca właścicieli ras małych i miniaturowych uprawiających ten sport, dowodzi, że psy ozdobne dają sobie świetnie radę z używaniem nosa.

Shih tzu podczas spaceru coś wącha
fot. Shutterstock

Zwłaszcza spaniele i teriery tybetańskie. Co ciekawe, sekcja 1 jest reprezentowana przez… maltańczyki – pieski w dwójnasób postrzegane jako ozdobne i luksusowe. Tymczasem nie tylko wychodzą one z właścicielami w pole przyodziane w szelki i z dopiętą długą linką – ale i zdobywają kolejne tytuły wyszkolenia w tej trudnej dyscyplinie. Spora liczba małych chihuahua też bardzo dobrze radzi sobie w terenie.

Na razie ozdobni reprezentanci grupy IX najliczniej biorą udział w dość specyficznej formie aktywności, którą są… wystawy. I to dobre, póki nasz pupil okazuje, że lubi w ten sposób spędzać czas. Może z czasem dojrzejemy także do innych sposobów rekreacji?

Wielcy z małymi przyjaciółmi

Maltańczyk o dźwięcznym imieniu Foxhugh towarzyszył piosenkarzowi Elvisowi Presleyowi, kilka psów tej rasy miała też aktorka Elizabeth Taylor.

Pudel o imieniu Porgy należał do słynnej autorki thrillerów Mary Higgins Clark, a pudlica Duchess do twórcy postaci Myszki Miki Walta Disneya. Wielkim miłośnikiem tej rasy był premier Wielkiej Brytanii Winston Churchill – przy jego boku zawsze znajdował się przedstawiciel dynastii pudli noszący imię Rufus. Pudle miał także twórca kubizmu Pablo Picasso. Ulubieńcem Patricka Swayze’ego był pudel Derek.

Churchill ze swoim psem pudlem o imieniu Rufus w 1949
fot. The LIVE picture collection/Gett / Churchill ze swoim psem pudlem o imieniu Rufus w 1949

Lhasa apso Hoover towarzyszył słynnemu kompozytorowi Burtowi Bacharachowi, a shih tzu to ukochany pies magnata komputerowego Billa Gatesa, a także towarzysz Dalajlamy.

Wielbicielem i właścicielem kilku zwierzaków rasy chihuahua jest aktor Mickey Rourke, znany z przygarniania także tych niechcianych i porzuconych.

Autor: Paulina Łukaszewska