Czy o coś w ogóle można zapytać? Hejt na Facebooku grozi każdemu!

Chcesz dowiedzieć się, czym żywić psiaka albo jaką obrożę wybrać dla pupila? Nie pytaj o to na Facebooku, bo narazisz się na hejt!

Facebookowe grupy tematyczne stają się coraz bardziej popularne wśród psiarzy. Służą nie tylko dzieleniu się zdjęciami swoich ukochanych czworonogów czy ciekawymi historiami z codziennego życia. Psie grupy to także miejsca, w których można liczyć na poradę lub pomoc w trudnych sytuacjach… Jednak czy na pewno? Każdy, kto choć raz zadał jakiekolwiek, nawet najbardziej błahe pytanie, natknął się na hejt na Facebooku. Dlaczego tak jest?

Hejt na Facebooku grozi każdemu!

Nie ma znaczenia, czy pytasz o to, jaką rasę psa kupić do domu z dzieckiem, poszukujesz dobrej karmy dla swojego czworonoga lub czy prosisz o pomoc w wyborze szelek. Na facebookowej grupie zawsze znajdzie się ktoś, kto skrytykuje całe twoje postępowanie. Nawet wrzucenie do internetu zdjęcia czworonoga może spotkać się z falą hejtu. Czujni psiarze niemal na każdej fotce potrafią znaleźć coś, co świadczyć będzie o złym traktowaniu zwierzaka! Jakie tematy najczęściej wywołują hejt na Facebooku?

york przy komputerze
fot. Shutterstock

Żywienie psów według Facebooka

Internetowi psiarze często zupełnie zapominają, że żywienie domowych pupili musi odpowiadać zarówno indywidualnym potrzebom czworonoga, jak i możliwościom właściciela. W zależności od grupy, na której zada się pytanie, można dowiedzieć się przeróżnych rzeczy. Jedne z nich polecają suche karmy jako bezpieczny sposób żywienia, jednak dopuszczają wyłącznie te bezzbożowe i hejtują psiarzy karmiących psy karmami z marketu. Drugie zalecają karmienie psów wyłącznie puszkami, które krytykowane są przez trzecie grupy – głoszące, że mokre karmy nie czyszczą zębów tak jak suche. Czwarte uznają karmienie psów gotowymi produktami za trucie zwierząt i hejtują każdego, kto nie karmi BARF-em. Sam BARF również ma miliony odmian, więc w zależności od komentującego możesz zostać skrytykowany za łączenie mięsa z warzywami, nadmierne rozdrabnianie jedzenia czy dodawanie do miski nabiału. Zażartujesz, że chyba lepiej już w ogóle psa nie karmić? Użytkownik Facebooka właśnie ustala twój adres i wysyła zgłoszenie do TOZ-u!

Lepiej oddaj dziecko niż psa!

Wiadomo, że różne przypadki chodzą po ludziach. Konieczność zmiany miejsca zamieszkania, trudna sytuacja życiowa czy nagłe kalectwo mogą zmusić opiekuna do rozłąki z ukochanym psem. Również przygarnięty z ulicy, błąkający się czworonóg może okazać się agresywny wobec naszego dziecka lub zupełnie nie dogadywać się z psem rezydentem. Jednak bez względu na to, jak dokładnie byś nie opisał swojej sytuacji, za próbę znalezienia psu nowego domu zawsze spotkasz się z hejtem! Internetowi specjaliści gotowi są służyć poradami o separowaniu skłóconych psów w kawalerce, umieszczaniu zwierzaków w płatnych hotelach na czas kilkuletniego wyjazdu za granicę i życzyć ci, by na starość opuściła cię cała rodzina. Na faktyczną pomoc w szukaniu pupilowi domu możesz liczyć na bardzo niewielu specjalistycznych grupach i wśród własnych znajomych.

Internetowi weterynarze

Na psich grupach roi się także od samozwańczych specjalistów psiego zdrowia. Brak wykształcenia nie przeszkadza im w udzielaniu porad dotyczących doboru diety dla przewlekle chorych psów lub bezpieczeństwa stosowanych leków. Natomiast wyraźnie pomaga w podważaniu zdania weterynarzy, u których byłeś ze swoim pupilem. „Mój pies też tak miał” – to najczęstszy argument, jakiego używają facebookowi specjaliści, zalecając opiekunom rozwiązania problemów ich czworonoga. Oczywiście nie ma nic złego w proszeniu innych psiarzy o poradę czy polecenie lecznicy. Jednak otrzymane informacje należy traktować wyłącznie jako sugestię do skonsultowania podczas wizyty u specjalisty!

pani przy komputerze
fot. Shutterstock

100 sposobów na problemowego psa

Prosisz o poradę, bo twój psiak ciągnie na smyczy, rzuca się na inne zwierzaki lub po prostu się ciebie nie słucha? Facebookowi grupowicze gotowi są skrytykować twoje dotychczasowe postępowanie, obrzucić cię obelgami za stosowanie widocznej na załączonym zdjęciu kolczatki (nie wiedziałeś, że jest zła? Jeszcze gorzej!), zalecić 100 różnych, sprzecznych ze sobą metod i wywołać zażartą kłótnię między komentującymi trwającą tak długo, dopóki administrator nie wyłączy możliwości komentowania twojego postu. Może wśród komentarzy trafi się jeden, z którego dowiesz się, jaka może być faktyczna przyczyna problemu twojego pupila. Może ktoś poleci sprawdzonego behawiorystę z twojej okolicy… Ale najprawdopodobniej stwierdzisz, że szkoda twoich nerwów. I zostaniesz przy kolczatce, bo fala hejtu zabiła w tobie chęć do jakiejkolwiek zmiany.

dwa pieski
fot. Shutterstock

Pamiętaj: Facebook to nie miejsce na fachowe porady!

Użytkownicy Facebooka, którzy tak chętnie rzucają specjalistycznymi poradami, często nie posiadają żadnego wykształcenia kierunkowego. To tacy sami psiarze, jakich możesz spotkać na spacerze z pupilem! Komentarze i hejt na Facebooku traktuj więc z dużym dystansem i staraj się nie przejmować opinią internetowego „znawcy”, który za wypisywane przez siebie głupoty nie weźmie żadnej odpowiedzialności.

Odpowiedzialny behawiorysta czy zoofizjoterapeuta powstrzyma się od udzielania porad przez internet. Do prawidłowej oceny psa i jego potrzeb konieczna jest ocena zachowania i stanu psa „na żywo” . Również psi dietetycy wiedzą, że nie należy doradzać opiekunom bez znajomości stanu zdrowotnego zwierzęcia, który poparty będzie dokładnymi badaniami. Jeśli faktycznie potrzebujesz pomocy, nie szukaj jej na Facebooku, tylko skontaktuj się ze specjalistą osobiście. Dzięki temu możesz liczyć na prawdziwie fachową poradę i nie narazisz swojego czworonoga na szkodliwe pomysły innych, przypadkowych psiarzy!

Autor: Aleksandra Prochocka