Urodzeni farciarze – wywiad z Olą Kwaśniewską


Psy są aniołami: jest w nich czysta dobroć i bezinteresowna miłość, każdy zasługuje na farta – przekonuje Ola Kwaśniewska.

Fragment wywiadu z magazynu „Mój Pies i Kot” nr 10(47)/2019Z Olą Kwaśniewską rozmawia Paulina Król.

W dzieciństwie, naśladując psa, chodziła na czworakach za Blekim, psem dziadków. Był starszym panem i kiedy miała kilka lat, odszedł za Tęczowy Most. Dziadkowie, chcąc oszczędzić małej dziewczynce traumy, powiedzieli, że piesek pojechał do sanatorium. Ola dziwiła się, że przez całe wakacje ani razu nie zadzwonili do sanatorium, żeby zapytać, jak Bleki się czuje. Nawet poskarżyła się rodzicom, że dziadkowie wcale nie są takimi dobrymi ludźmi, jak myślała. Kiedy zaczęła rozumieć, że psy odchodzą na zawsze, poczuła się boleśnie oszukana. Dziś uważa, że z dziećmi powinno się przeprowadzić stosowną do wieku rozmowę. Może to być piękna bajka o psim raju, o lepszym świecie, w którym się kiedyś spotkamy. Wtedy utrata psa nie będzie aż tak bolesna.

Następny pies pojawił się w Twoim życiu niespodziewanie.

Psa bardzo mi brakowało, jednak mama strasznie się opierała. Któregoś dnia zadzwoniła domofonem, żebym zeszła pomóc jej z zakupami. Jakież było moje zdziwienie, kiedy zobaczyłam, że za pazuchą trzyma szczeniaka. Ulitowała się nad sunią znalezioną na stacji benzynowej. Miałam wtedy dziewięć lat i płakałam ze szczęścia. Saba miała zdecydowany charakter. Uznawała tylko tatę, jako kogoś, kto jest nad nią, mama była na równi, a ja kimś w rodzaju podporządkowanego drugiego psa. Zwykle siedziała ze mną przy stole, mając pysk na wysokości mojej twarzy. Jeśli czegoś nie zjadłam, podstawiałam jej talerz, żeby dokończyła. Kiedy miała rok, na pasach uderzył w nią samochód.

Połamana w kilkunastu miejscach łapa została uratowana, ale już zawsze ją bolała. Niemniej była twarda. Dwa lata przed jej odejściem weterynarz dawał jej tydzień życia. Miała nowotwór rozsiany niemal na wszystkie narządy. Nie poddaliśmy się. Dostała jakiś steryd przeznaczony dla ludzi, który postawił ją na nogi. Odeszła ze starości w zupełnie dobrej formie, mając 14 lat. Wybrała dzień, kiedy akurat wszyscy byliśmy w rozjazdach. Wiemy, że znalazła sobie miejsce, by po cichutku zasnąć na zawsze. Nagle w Pałacu Prezydenckim zrobiło się pusto. Wtedy tata zdecydował, że trzeba wprowadzić nową domowniczkę, a konkretnie dwie: owczarki Ciri i Falkę. W „Wiedźminie” Sapkowskiego to dwie odsłony tej samej postaci. Ciri była księżniczką, a Falka jej buntowniczym alter ego. Nasze suczki były zaś ich odzwierciedleniem. Dwie siostry o kompletnie odmiennych charakterach.

Ciri miała błyszczącą sierść i wygląd idealnego owczarka, spała wyłącznie na czymś miękkim, jak księżniczka. A Falka – z lekko zmierzwioną matową grzywką – była dominującą chłopczycą. Niestety Ciri zawinęła nam się niespodziewanie, mając zaledwie pięć lat. Bardzo to przeżyliśmy, podobnie jak Falka, która po stracie siostry wpadła w depresję. Wyłącznie leżała w kącie, w ciągu miesiąca posiwiał jej cały pyszczek. Obawialiśmy się, że zaraz stracimy drugiego psa. Za plecami mamy uknuliśmy z tatą, że trzeba Falce dokooptować kompana. I tak trafił do nas Kleksiu.

Sądząc po wpisach na Instagramie, to był pies niezwykły.

Wiadomo, że kocha się wszystkie psy, ale Kleksiu umościł sobie wyjątkowe miejsce w naszych sercach. Z tą swoją nieporadnością, wylewnością, a do tego klapniętym uchem, które wyglądało jak beret, rozbrajał wszystkich. Obiecałam mamie, że…

Ciąg dalszy przeczytasz w najnowszym wydaniu magazynu „Mój Pies i Kot” – do kupienia w Biedronkach!

Aleksandra Kwaśniewska – dziennikarka, prezenterka telewizyjna, autorka tekstów, z wykształcenia psycholożka; córka byłego prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego, żona muzyka Kuby Badacha; mistrzyni hasztagów, jej profil na Instagramie obserwuje ponad 120 tys. osób.

Autor: Paulina Król