Jak zacząć biegać z psem?

Sami biegaliśmy regularnie z Legion, której jednak ten sport się nie spodobał, więc odpuściliśmy. Teraz czekamy, aż Levi podrośnie i wtedy może z nim się uda 🙂

Dzisiaj opiszemy, jak sami zaczynaliśmy i co możemy doradzić osobom, które dopiero planują pierwsze treningi.

Sprzęt jest ważny, ale nie najważniejszy

Najważniejszym elementem do biegania jest na pewno smycz z amortyzacją. To podstawa dla bezpieczeństwa i komfortu psa oraz przewodnika. Elastyczna budowa powoduje, że ewentualne szarpnięcia są niwelowane i nie powodują urazów, np. przy nagłym hamowaniu.

Kolejny element to szelki dla psa – do canicross poleca się zazwyczaj sledy, które są najlepsze dla psa, który biegnie przodem i ciągnie biegacza. Natomiast do rekreacyjnego biegu „przy nodze” warto po prostu znaleźć coś wygodnego, co nie będzie sprawiało dyskomfortu psu. Obroża oczywiście odpada.

Reszta to już kwestia naszych preferencji. Wiele osób poleca pasy biodrowe, ale sam zaczynałem, trzymając smycz w ręce. Legion biegała różnie – czasami ciągnęła do przodu, a czasami truchtała przy nodze.

Dla mnie najlepsza okazała się smycz automatyczna z końcówką amortyzującą, ponieważ w zależność od odległości psa, rozwijała się lub zwijała. Nic się nie plątało i było dobrze. Wiem, że dla wielu smycz automatyczna to najgorszy wróg, ale u nas znalazła zastosowanie.

Dla biegacza potrzebne są jeszcze buty, ale na pierwsze treningi można wyjść nawet w zwykłych trampkach. Na początku skupmy się na samym biegu i czerpaniu z tego przyjemności – dopiero jak złapiemy bakcyla, to myślmy o specjalistycznym sprzęcie.

Swoją drogą – jako mężczyzna zawsze zapierałem się, że nigdy do biegania leginsów nie założę i uparcie zawsze używałem spodni. Dopiero jakiś czas temu się przełamałem (bo dostać spodnie biegowe nie jest tak łatwo – zawsze brak kieszeni, dziwna siatka w środku lub inne problemy) i naprawdę polecam. Panowie nie wstydźcie się – to serio jest wygodne!

Pierwsze treningi

Pamiętajmy, że nie wolno biegać ze szczeniakami. Im dajemy luz z treningami do ok. 15.-18. miesiąca życia. Pamiętajmy również, że pierwsze treningi powinny być spokojne – bez względu na nasze własne doświadczenia biegowe.

Bardzo łatwo zapomnieć, że pies również musi się przyzwyczaić do danej aktywności. Najlepiej więc rozpocząć od krótkich i wolnych przebieżek, a potem regularnie zwiększać odległość w zależności od samopoczucia psa. Warto obserwować pupila – jeśli biegnie niechętnie, nie ma motywacji, zatrzymuje się lub nadmiernie dyszy, to lepiej zrobić przerwę lub w ogóle zakończyć trening.

My zaczynaliśmy od krótkich przebieżek – 5 minut biegu, 1 minuta marszu. W trakcie treningu robiliśmy kilka takich cykli. Na początku dwa, a potem dodawaliśmy kolejne. Po pewnym czasie wydłużaliśmy bieg, a na samym końcu w ogóle pominęliśmy marsz.

Na co uważać?

Wiele się mówi o negatywnych konsekwencjach biegu po asfalcie, ale tak naprawdę nie ma na to dowodów. Oczywiście, jeśli mamy dostęp do pięknych, naturalnych ścieżek to warto je wybrać, ale asfalt nie jest specjalnie szkodliwy. Przynajmniej ja biegam 3 lata po asfalcie, a kolana mam jeszcze całe.

Należy jednak odpowiednio dobierać trasy biegowe. Jeśli mamy taką możliwość, to unikajmy bardzo ruchliwych miejsc. Często mamy małą kontrolę nad psem podczas biegu, więc lepiej uważać, aby nie wpaść na jakiegoś przechodnia lub rowerzystę.

U nas nie sprawdziły się też dzikie, leśne trasy – takie z dużą ilością kamieni, korzeni i innych utrudnień. Po prostu bywało to niebezpieczne, ponieważ pies lub biegacz mógł się potknąć. Może tylko z nas takie ciamajdy, ale lepiej uważać.

Różnie też to bywa, jeśli chodzi o posiłek i picie bezpośrednio przed treningiem. Można znaleźć sporo materiałów doradzających nakłonienie psa do wypicia sporej ilości wody przed biegiem. My jednak dawaliśmy psu dowolność. Sam nienawidzę biegać z pełnym żołądkiem. Oczywiście jedzenia powinno się unikać, ponieważ ruch po posiłku może mieć negatywne skutki.

I ostatnia rzecz, to trenować rankiem lub późnym wieczorem – szczególnie w trakcie dni gorących. Silne słońce powoduje ogromny dyskomfort podczas biegu, a i pies nie ma wcale lekko w takich warunkach.

Poza tym warto po prostu spróbować. Bieganie nie jest trudne i nie wymaga dużej ilości sprzętu. Polecamy wziąć psiaka i udać się na krótką przebieżkę. Zobaczycie, czy Wam się podoba i sami zdecydujecie, co dalej.

Autorzy: Patryk i Kasia/blog Życie z psem