5000 zł mandatu za psa luzem? Sprawdź, o czym dokładnie mówią nowe przepisy!

Medialna burza właśnie trwa. Chwytliwe nagłówki głoszą, że psiarze będą teraz dostawać 5000 zł mandatu za psa luzem. Ile w tym prawdy? Czy naprawdę nie możemy już puszczać psów ze smyczy? Wyjaśniamy!

Cały ten szum jest przez to, że 15 listopada 2018 roku weszła w życie ustawa, która zmienia niektóre zapisy Kodeksu wykroczeń i innych ustaw. Wcześniej, 4 października, uchwalił ją Senat. Wśród kilku rzeczy, które zmieniono, znalazły się zapisy dotyczące psów i ich właścicieli. Autorom zmian w Kodeksie wykroczeń przyświecała myśl, by zmniejszyć ilość ataków niebezpiecznych psów na ludzi i – przede wszystkim – dzieci. O atakach tych zapewne wielokrotnie czytaliście w internecie i widzieliście je w telewizji. Czy 5000 zł mandatu za psa luzem to dobry pomysł na to, by było bezpieczniej?

5000 zł mandatu za psa luzem

Sięgnijmy najpierw do źródła, czyli do strony internetowej Ministerstwa Sprawiedliwości, na której zostały wyjaśnione przyczyny wprowadzenia zmian.

Często dochodzi w Polsce do ataków na ludzi przez zwierzęta pozostawione bez właściwego dozoru. Ofiarami psów bestii niejednokrotnie padają dzieci. Brak dostatecznej reakcji karnej na takie przypadki powoduje więc poważne zagrożenie – czytamy na stronie www.ms.gov.pl.

Od razu sprawa została postawiona jasno, że chodzi o psy, które stwarzają realne zagrożenie i potrafią zaatakować. W tej samej informacji czytamy też, że sposobem na walkę z niebezpiecznymi psami jest właśnie zaostrzenie przepisów.

Ustawa zaostrza kary za niedopilnowanie niebezpiecznych zwierząt. Jeśli właściciel np. groźnego psa trzyma go na nieogrodzonej posesji lub puszcza go wolno podczas spacerów, co zagraża zdrowiu a nawet życiu innych ludzi, może zostać ukarany grzywną do 5000 zł, a nawet ograniczeniem wolności. Do tej pory za nieostrożność przy trzymaniu zwierzęcia groziła grzywna w wysokości zaledwie do 250 zł.

Zwracamy uwagę na fragment, że chodzi o psy niebezpieczne, które naprawdę potrafią zaatakować. Do tej pory było tak, że jeśli pies kogoś pogryzł, to właściciel otrzymywał mandat w wysokości 250 zł. I to maksymalnie! Do tego mógł jeszcze dostać naganę. Teraz grzywna w naprawdę drastycznym przypadku będzie mogła wynieść nawet 5000 zł. Ale nie znaczy to oczywiście, że każdy mandat będzie aż takiej wysokości. Do tego doszła możliwość zastosowania kary ograniczenia wolności.

Koniecznie na smyczy?

Doprecyzujmy jednak, że w żadnej ustawie nie ma mowy o tym, że pies ma być na smyczy! Hasło, że teraz 5000 zł mandatu za psa luzem dostanie każdy właściciel, to tylko chwytliwy tytuł. Prawda jest taka, że pies ma być po prostu pod kontrolą właściciela, to znaczy, że ma być „odwoływalny”. Jeśli nie jesteśmy w stanie przywołać psa, gdy zajdzie taka potrzeba, wtedy należałoby go prowadzać przynajmniej na lince.

Przy okazji przypomnijmy, że w lesie psy zawsze muszą być na smyczy lub lince. Inaczej możemy dostać, na przykład od leśniczego, mandat. Więcej o tym pisaliśmy TUTAJ.

Pies, który biega luzem, zgodnie z Ustawą o ochronie zwierząt ma być oznakowany. Znaczy to tyle, że ktoś, kto psa spotka, ma mieć możliwość zidentyfikowania jego właściciela. Wystarczy więc adresówka przy obroży lub szelkach albo wszczepiony czip. No a najlepiej – jedno i drugie.

Pisanie więc przez liczne media ostrzeżeń, że 5000 zł mandatu za psa luzem będzie teraz standardową karą dla każdego psiarza, jest nieprawdą. Masz dobrze wychowanego, zsocjalizowanego psa, który nie stwarza absolutnie żadnego zagrożenia dla otoczenia? Nie masz się czego obawiać – dla ciebie nic się nie zmienia!

Zależy od miasta

Aby wszystko było jednak jasne, dodajmy, że liczą się jeszcze przepisy lokalne. To rady poszczególnych miast decydują o tym, gdzie i jak można wyprowadzać psy. Stąd właśnie zakazy wstępu psom do niektórych parków albo przepisy o tym, że w niektórych miejscach (czy środkach komunikacji miejskiej) pies ma być koniecznie na smyczy i do tego w kagańcu.

Skąd możecie wiedzieć, jakie są przepisy w waszym mieście? Takich informacji szukajcie na stronach internetowych urzędów miast i gmin, zwykle w zakładkach wydziału środowiska. O tym, jak te przepisy wyglądają na przykład w Warszawie, możecie przeczytać TUTAJ.

Działka bez ogrodzenia

Wróćmy do zmian w Kodeksie wykroczeń. 5000 zł mandatu za psa luzem, a także kara pozbawienia wolności może grozić komuś, kto puszcza psa zupełnie samopas. To znaczy pozwala na przykład zwierzęciu przebywać bez żadnej kontroli na nieogrodzonej posesji. A zwierzę to stwarza zagrożenie dla zdrowia i życia ludzi.

O ile kwestie wpuszczania – lub nie – psów do parków to problemy miastowe, o tyle z tą sytuacją spotkamy się raczej na wsi. Prawo mówi, że biegać sam pies może tylko po takiej działce, z której nie ma szans się wydostać.

Szczucie i płoszenie

Podniosły się także kary za drażnienie lub płoszenie zwierzęcia. Chodzi o działania, które prowadzą do tego, że zwierzę staje się niebezpieczne. Dotąd była za to grzywna do 1000 zł lub nagana. Teraz doszła do tego możliwa kara pozbawienia wolności. Kara więzienia może być także zasądzona od teraz komuś, kto szczuje psem człowieka.

Rasy agresywne

Szczególną uwagę stróżów prawa będą teraz z pewnością przyciągać psy ras uznanych za tzw. agresywne. Choć dyskusyjną kwestią jest w ogóle istnienie tej listy i wybór ras, które się na niej znajdują, to jednak jest ona obowiązującym prawem. Na psy „z listy” trzeba uzyskać w gminie pozwolenie. Znajdują się niej m.in.: amerykański pitbulterier, tosa, owczarek kaukaski, rottweiler. Pełną listę ras uznanych za agresywne znajdziecie TUTAJ.

Egzamin dla miejskiego psa

A teraz na chwilę przenieśmy się za granicę. W Stanach Zjednoczonych (ale nie tylko tam) od 1989 roku funkcjonuje coś takiego jak Canine Good Citizen Exams (CGC). To program, który pozwala nauczyć psa dobrych manier – tak, by psiak mógł bez stresu żyć w miejskiej przestrzeni.

Kurs kończy się egzaminem, podczas którego sprawdza się, czy pies nie boi się obcych ludzi, potrafi chodzić na smyczy, wraca na wołanie, zna podstawowe komendy, nie ma problemu w kontaktach z innymi psami itd. Jednym słowem – czy jest dobrze zsocjalizowany. I czy jest bezpiecznym obywatelem danego miasta. Pies, który egzamin zdał, może więcej – w wielu miejscach może chodzić bez smyczy czy nie musi nosić kagańca, a inne psy muszą.

Czy „prawo jazdy” dające psu, który jest grzeczny, więcej przywilejów, to nie lepszy pomysł niż kary? Czy mandat naprawdę może coś zmienić? 5000 zł mandatu za psa luzem, nawet tego niebezpiecznego, coś da? I w końcu – czy zaostrzenie prawa zmniejszy ilość pogryzień? Zachęcamy do dyskusji!

Autor: Aleksandra Więcławska