REKLAMA
REKLAMA

22.04.2020

Suczka błąkała się po ulicy z przyczepioną karteczką. Jej treść wzrusza do łez

author-avatar.svg

Magdalena Olesińska

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Siggy została zabrana z ruchliwej drogi. Notatka dołączona do obroży suczki wyjaśniła, dlaczego błąkała się samotnie. Po jej przeczytaniu mężczyzna nie mógł powstrzymać łez.

suczka siggy

fot. www.facebook.com/lionel.vytialingam

REKLAMA

To miały być zwykłe zakupy spożywcze. Kiedy Lionel Vytialingam wyszedł ze sklepu, usłyszał dźwięk klaksonów, a jego uwagę przykuł błąkający się po ulicy pies. Skąd Siggy wzięła się na środku jezdni? Uciekła, zgubiła się, a może ktoś ją porzucił? Na te wszystkie pytania mężczyzna znalazł odpowiedzi w notatce przyczepionej do obroży suczki.

„Nie mogłem powstrzymać łez”

Lionel Vytialingam mieszka w miejscowości Ipoh w Malezji. Mężczyzna podzielił się swoją historią, która miała miejsce podczas zakupów, na facebookowym profilu. Post spotkał się z ogromnym zainteresowaniem – zareagowało na niego ponad 4 tysiące osób, a udostępniło ponad 2 tysiące. O historii, która podbiła serca internautów i wspaniałej postawie Lionela rozpisywały się media na całym świecie.

REKLAMA

Nie zastanawiałem się, po prostu działałem. Robiłem zakupy, kiedy zauważyłem, że środkiem ulicy błąka się pies. Na szczęście akurat ruch nie był duży, jednak dźwięki klaksonów przejeżdżających samochodów sprawiały, że sam wstrzymywałem oddech – relacjonuje Lionel Vytialingam.

REKLAMA

Mężczyzna wsiadł do samochodu, aby dogonić błąkającego psa.

REKLAMA
REKLAMA

Dzięki Bogu, zdecydowała się podejść w moją stronę, z dala od środka drogi. Zauważyłem, że do obroży ma przyczepioną przemokniętą notatkę. Starałem się nie ruszać, żeby zdobyć jej zaufanie. Stała około 10 minut i obserwowała każdy mój ruch, zanim do mnie podeszła. Zapytałem ją, czy mogę spojrzeć na list – mówi Lionel.

REKLAMA
REKLAMA

Jak przyznaje sam Lionel, liczył, że na notatce znajdzie dane kontaktowe do właściciela suczki. Był przekonany, że ktoś czeka na nią w domu. Karteczka rozwiała jednak wszystkie wątpliwości, a jej treść sprawiła, że mężczyzna nie mógł powstrzymać łez.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

„Miłość w czasach koronawirusa”

Notatka okazała się listem od właściciela. Treść została napisana w imieniu psa, a dokładniej 5-letniej suczki w typie mieszanki ras goldendoodle.

REKLAMA
REKLAMA

Cześć, nazywam się Siggy i jestem najbardziej kochanym i troskliwym psem, jakiego widziałeś! Mojemu panu jest bardzo przykro, że musiał zostawić mnie tu z tobą, jednak nie może się już dłużej mną opiekować. Proszę, zabierz mnie do domu! – tak brzmiała część wiadomości przyczepionej do obroży suczki.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

Lionel Vytialingam bez wahania zabrał suczkę do domu. Siggy bardzo szybko zaaklimatyzowała się w nowym mieszkaniu i na każdym kroku okazywała mężczyźnie wdzięczność. Niestety pierwszy pies Lionela nie jest zachwycony nowym domownikiem. Lionel uspokaja jednak, że – jak tylko zostanie zniesiony zakaz poruszania się w związku z koronawirusem – Siggy trafi do jego brata. Na jednym ze wspólnych zdjęć mężczyzny z Siggy możemy przeczytać podpis: „Miłość w czasach koronawirusa”. Mężczyzna przy okazji apeluje do osób, aby nie porzucały swoich zwierząt. Akurat Siggy miała szczęście, że trafiła na wrażliwego człowieka, ale równie dobrze mogła zostać uderzona przez przejeżdżający samochód…

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

Podziel się tym artykułem:

author-avatar.svg
REKLAMA
REKLAMA
Koty i Psy - E-booki

Pobierz darmowy ebook o rasach psów

Zapisz się na newsletter i odbierz ebook „50 ras w sam raz do kochania” całkowicie za darmo

Zapisz się
REKLAMA
REKLAMA

REKLAMA zniknie za 10s

REKLAMA zniknie za 10s