20.01.2022

Życie z psem

Ni pies, ni wydra, czyli z kim lub czym opiekunowie mylą malutkie psy

author-avatar.svg

Dorota Jastrzębowska

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Jeśli masz drobnego psiaczka, sprawdź, czy nie popełniasz tych błędów. Pamiętaj: malutki pies to też pies i trzeba go tak traktować!

malutki pies

fot. Shutterstock

Cudny, wielkooki, milutki w dotyku – york, chihuahua, pomeranian czy maltańczyk. Malutki pies prowokuje nas do nadopiekuńczości. Chcemy mu nieba przychylić, tymczasem… nieświadomie wyrządzamy mu krzywdę. Co by nam powiedział, gdyby mógł?

Malutki pies nie jest… ptakiem

AAA…! Znów ten diabelski młyn! Góra, dół, góra, dół… Przecież nie jestem ptakiem! Ciekawe, czy im by się to podobało, gdyby jakiś olbrzym co chwilę odrywał ich od ziemi!

Jest coś takiego w mikropieskach, że ręce same się rwą do podnoszenia ich – czy trzeba, czy nie trzeba. Często nie zdajemy sobie sprawy z tego, że one nie zawsze są z tego powodu szczęśliwe. Owszem – czasem same stają na dwóch łapkach czy wspinają się po nogawce, prosząc: weź mnie! Częściej jednak, poderwane nagle w górę, tracą poczucie bezpieczeństwa. Dlatego zrezygnujmy ze zbyt częstego odrywania psiaka od ziemi, a gdy musimy to zrobić, uprzedzajmy go o tym zawsze tym samym hasłem, np. „do góry”. Jeśli będziemy go konsekwentnie używać, wkrótce malec sam zacznie się ustawiać do podniesienia – bez niepotrzebnego stresu. A przechodniom i obcym osobom, które próbują rozpocząć znajomość z naszym czworonogiem od porwania go na ręce, stanowczo tego zabrońmy.

Malutki pies nie jest… kangurem

Gdybym tak mógł dorwać tego, kto wymyślił torbę dla psa! Już ja bym mu pokazał, co o tym myślę! I żeby to była choć torba na kółkach – byłbym przynajmniej bliżej ziemi, może dałoby się choć obwąchać jakiś interesujący krzaczek… Całe szczęście, że nie opatentowano jeszcze torby z WC – przynajmniej na chwilę muszą mnie z niej wypuścić…

Ten, kto wymyślił torbę dla psa, pewnie miał dobre zamiary. Może nawet nie chciał na tym zbić fortuny – ot, chodziło mu o to, żeby małe łapki nie marzły zimą, żeby nie trzeba było psiaczka przywiązywać przed sklepem… Nie pomyślał tylko ten ktoś, że my, ludzie, mamy skłonność do popadania w przesadę i nadużywania takich wynalazków dla własnej wygody. Dlatego torba – tak, ale tylko czasami. Mały pies tak samo jak duży lubi biegać, węszyć, poznawać inne psy – nie zapominajmy o tym!

Malutki pies nie jest… kotem

Ostateczne poniżenie – postawili mi kuwetę, taką jak dla kota!!! Żeby choć zasadzili w niej jakieś drzewko, można by jeszcze nazwać to kompromisem. A tak? To pewnie taki spisek, by pozbawić mnie spaceru! Niedoczekanie – dwa siuśnięcia do kuwety i jeśli nadal nigdzie nie wyjdziemy, podleję im wszystkie kwiatki!

Gdy w naszym domu pojawia się psi maluch, znajomi miłośnicy mikropsów dają nam często dobre, podobno sprawdzone rady. „Kuweta, koniecznie kuweta! Nie będziesz musiała się tak do psa spieszyć!” Cóż, pies to zwierzę pojętne i… tolerancyjne – wszystkiego można go nauczyć. Jednak prawda zaboli: takie rozwiązanie wielu z nas rozleniwia i zaczynamy szukać wymówek, by nie iść na spacer. Dziś nie wyjdziemy, bo pada, jutro też nie, bo ma być przymrozek… A tak – trzeba i już! Zakładamy ubranko, bierzemy parasol – i niestraszna nam zła pogoda. A pies nie „dziczeje” w domu i nie pokazuje pazurków z nudów…

emiteo

Mały pies nie jest… robotem

Hej, pan, „do łapy”! Chyba widzisz, że skręciłem? Dobry pan, grzecznie idzie wszędzie tam, gdzie ja. A teraz „zostań”! Mam tu coś do załatwienia… Potem w nagrodę trochę ci pouciekam, gdy będziesz chciał mi przypiąć smycz – to dopiero będzie zabawa!

„Ale fajnie gryzie! Jakie ma ostre ząbki! Jak śmiesznie ucieka, te chude łapki ledwie mu się nie połamią! A niech sobie szczeka – kto tam usłyszy taki cienki głosik…”. I tak wychowujemy sobie pod bokiem – czy raczej pod kostką – minityrana. Potem nagle okazuje się, że głosik wprawdzie cienki, ale donośny, a i mikroząbki zdołały przekłuć czyjąś nogawkę – i nagle ktoś nam uświadamia, że nasz psiak jest nie tyle „śmieszny”, co po prostu… niewychowany! Pamiętaj: nawet najmniejszy pies to też pies – ze wszystkimi instynktami dzikich przodków. I trzeba go wychowywać! Jeśli nie dla własnej wygody, to dla jego bezpieczeństwa. A przy okazji pozytywne szkolenie z mnóstwem atrakcyjnych nagród (smakołyki, ulubione zabawki, wspólna zabawa) wzmocni więź między wami!

Malutki pies nie jest… dzieckiem

Mmm… Znów ten zapach! Wybudzi mnie z najgłębszego snu. Może się równać chyba tylko z moim ulubionym zapachem zepsutej ryby. Ale o ile do wąchania takiej ryby nikt inny w mojej rodzinie się nie garnie, to do tak zwanej czekolady ustawia się cała kolejka! Dlatego zawsze staram się do niej doskoczyć i poślinić – wtedy niektórzy mi ustępują, dziwnie krzywiąc nos…

Dla psa czekolada – zwłaszcza gorzka – jest bardzo niebezpieczna, bo ziarno kakaowe zawiera groźną, wręcz trującą dla niego substancję – teobrominę. Podczas gdy duży pies musiałby rozbroić karton tego przysmaku, by pożreć trującą dawkę, dla trzykilogramowego malca wystarczy niecała tabliczka! Na szczęście czasem dzieci wykazują się większą wiedzą i rozsądkiem od rodziców! Na forach internetowych pojawiają się wpisy: „Ratunku! Moja mama daje psu czekoladę!!! Jak ją przekonać, że to mu szkodzi?!” Proponuję pokazać mamie ten tekst…

Malutki pies nie jest… maskotką

Już się obudziło?! Dlaczego dziś tak wcześnie? Te dwie godziny po południu, kiedy ONO zwykle śpi, to moje jedyne chwile wytchnienia w ciągu całego dnia. Chwalą mnie, że taki jestem cierpliwy, nieagresywny – „wymarzony pies dla dziecka”. Czy oni nie widzą, ile mnie to kosztuje?! Że ze stresu gubię sierść, że dostaję łupieżu, i to jak na złość tuż przed wystawą? Że odwracam wzrok, by na NIE nie patrzeć i nie prowokować GO…?

Nic dziwnego, że mając dziecko, często decydujemy się na małego psa. To zrozumiałe, bo taki psiak jest łatwiejszy do opanowania i mniej niebezpieczny w razie jakiegoś konfliktu z dzieckiem. Zapominamy jednak o tym, że właśnie z małym psem często łatwiej o taki konflikt – choćby właśnie dlatego, że jest taki delikatny i dziecięce „pieszczoty” mogą w nim obudzić instynkt samozachowawczy.

Dlatego dbajmy o to, by dziecko nie bawiło się z czworonogiem bez naszego nadzoru i stanowczo wymagajmy, aby nie dotykało go, gdy leży na swoim posłaniu. Wtedy, nawet gdy poczuje się zagrożony, zamiast użyć zębów, po prostu ucieknie na legowisko – wiedząc, że tam będzie miał święty spokój.

Mały pies nie jest… modelem

Boszsz… Znów te gumki! Nie dość, że na kitce i nogawkach od ubranka, to teraz jeszcze na czapce?! Ludzie to potrafią obrzydzić psu każdą przyjemność… A potem jeszcze się dziwią, że zamiast cieszyć się na spacer, staję na środku alejki jak posąg i ani drgnę. Już ja wiem, czym groziłoby zgubienie takiej czapki – musiałbym wysłuchiwać, ile kosztowała, i tylko bym się denerwował, ile można by za to kupić fajnych gryzaków i zabawek…

Ludzie, którzy wyśmiewają się z ubierania małych piesków, na pewno nigdy nie mieli takiego malca bez podszerstka, trzęsącego się z zimna już w okolicy zera. Ale trudno im się dziwić, skoro spotykają na spacerach istnych czworonożnych przebierańców – w satynach, cekinach i czym tam jeszcze. Psie ubranko musi być przede wszystkim funkcjonalne: ciepłe, nieprzemakalne lub chroniące przed zniszczeniem sierści – ale zawsze miękkie, wygodne, nieuciskające i niekrępujące ruchów, dobrze dopasowane do wymiarów zwierzaka. I musi się ograniczać do tego, co konieczne – spadający z głowy ogromny kaptur obszyty futrem to tylko zbędny balast.

MAMY DLA CIEBIE PREZENT! Zapisz się do newslettera Psy.pl i już teraz odbierz za darmo e-book „50 ras w sam raz do kochania”

Podziel się tym artykułem:

author-avatar.svg
Dorota Jastrzębowska

Miłośniczka psów, szczególnie terierów. Obecnie opiekunka przygarniętej yoreczki Adelki, wolontariuszka opiekująca się kotami wolno żyjącymi w warszawskiej dzielnicy Ochota, była redaktor prowadząca czasopismo „Mój Pies i Kot".

Koty i Psy - E-booki

Pobierz darmowy ebook o rasach psów

Zapisz się na newsletter i odbierz ebook „50 ras w sam raz do kochania” całkowicie za darmo

Zapisz się