Pies kanapowy – jaki nadaje się do tej roli?


Każdy z domowych pupili jest po trosze kanapowcem, bo drzemie na kanapie. Ale tylko niektóre zniosą kanapowy tryb życia.

Spośród setek ras każdy z nas może wyszukać psa dopasowanego do swojego trybu życia i poziomu aktywności, można też znaleźć takiego czworonoga w pobliskim schronisku. Często jednak dokonujemy wyboru zbyt pochopnie – a wtedy łatwo o problemy. A jaki pies kanapowy sprawdzi się w tej roli najlepiej?

Uroczy towarzysz

„Nie ciągnij, Fenek!” – starsza pani, niezadowolona, pociąga za smycz flexi, na której końcu szamocze się młody jack russell terrier. Staruszka z trudem drepcze po chodniku, rozbrykany psiak biega z jednej strony na drugą, ograniczony długością smyczy. „Nie ciągnij!” – właścicielka, umęczona, szarpie psa z całej siły. Ten, przestraszony, niemal przewraca się na grzbiet. Tak bardzo chciałby poszaleć, energicznego psiego dzieciaka wzywa szeroki świat. Miał pecha: pewna młoda dama kupiła go dla matki jako „uroczego towarzysza”. Wbrew własnej naturze ma się stać statecznym kanapowcem, towarzyszem wyjątkowo mało energicznej osoby. A przecież wystarczyłoby tylko dłużej się zastanowić nad wyborem odpowiedniejszej rasy niż żywiołowy terier…

Problem Marleya

Przed pojawieniem się psa w domu mamy poważne plany. Jest mowa o długich spacerach i zmianie trybu życia. Często zapewniają o tym dzieci, gotowe obiecać wszystko, byleby wreszcie dostać wymarzonego zwierzaka. A potem bywa różnie.

Są osoby, które przez kilka lat mieszkania ze zwierzakiem nie były nigdy w parku po drugiej stronie ulicy. Tymczasem stale ta sama trasa wokół osiedla, jak wędrówka po więziennym spacerniaku, nie wpływa pozytywnie na psią psychikę. A właściciele nie są w stanie powiązać tego, że ich pupile źle się zachowują, z ograniczeniem im ruchu i bodźców. O takiej sytuacji opowiada na przykład film „Marley i ja”.

Uroda to nie wszystko

Często psie dramaty biorą się stąd, że ludzie nie podejmują decyzji racjonalnie, tylko kierują się emocjami albo upodobaniami. Domatorzy nie powinni myśleć o huskym czy wyżle, choć ten pierwszy ma piękne oczy, a drugi elegancką sylwetkę. Lepiej nie kierować się tylko urodą, niezależnie od tego, czy wybieramy psa, przyjaciela czy chłopaka.

Kto się dobrze czuje w roli kanapowca?

To nie zależy od wielkości psa, jak się nam czasem niesłusznie wydaje. Zobaczcie, jak różne psy kochają leniuchowanie!

Pies kanapowy: pekińczyk

Ten nieduży, ważący ok. 5 kg kudłaty piesek nie przepada za bardzo długimi spacerami. Wzorzec rasy wyraźnie podkreśla, że charakterystyczny chód pekińczyka jest „powolny i pełen godności”.

Pies kanapowy: berneński pies pasterski

Przyjazny, spokojny berneńczyk lubi co prawda trochę się wyszaleć, ale jego priorytetem jest pozostawanie blisko człowieka. Uwaga na kanapę – jeśli ją zajmie, raczej nie znajdziemy tam już miejsca dla siebie, chyba że postaramy się o mebel w wersji XXL!

Pies kanapowy: buldog angielski

Buldog myśli chyba, że jest stworzony do leżenia w miękkich piernatach, zwłaszcza gdy za oknem panuje szaruga czy mróz. Z uwagi na budowę ciała (m.in. mocno skróconą kufę czy kształt kończyn) z pewnością nie jest typem psiego sportowca.

Pies kanapowy: chin japoński

Nieduży przyjazny psiak o skróconej kufie i długich, jedwabistych, dość cienkich włosach nie został stworzony po to, żeby znosić spartańskie warunki. Miał być czułym przyjacielem rodziny, z czego wywiązuje się do dziś. Chin japoński chętnie poleży na kanapie, pod jednym warunkiem: jego człowiek będzie leżał obok niego!

Co grozi kanapowcom?

Uporczywe ograniczanie psu ruchu może mu bardzo zaszkodzić. Warto o tym pamiętać i uchronić naszego czworonoga przed poważnymi konsekwencjami. Brak ruchu prowadzi do otyłości i różnych schorzeń związanych z układem ruchu. Z kolei nadwaga i otyłość powodują złą pracę stawów, a w najgorszym wypadku w końcu ich zwyrodnienie. A to bolesna przypadłość.

Można się też spodziewać problemów z układem krążenia – zbyt obciążone serce pracuje mniej wydajnie, następują wahania ciśnienia i częste zmiany tętna, a to jest niebezpieczne dla psiego serca tak samo jak dla naszego. Źle dzieje się również w sferze psiej psychiki. To gatunek, który z natury bardzo dużo się poruszał, patrolując granice własnego terytorium czy biegając podczas polowania. Większość opiekunów psów nie zdaje sobie sprawy z tego, jak dużo ruchu potrzebują ich pupile. Kiedy te potrzeby pozostają niezaspokojone, pojawia się frustracja. Zwierzak usiłuje sobie z nią jakoś radzić, np. niszcząc przedmioty należące do właścicieli czy wręcz demolując mieszkanie. Często pojawiają się tzw. stereotypie, czyli automatycznie powtarzane ruchy. W skrajnych sytuacjach obserwuje się autoagresję – zwierzak zaczyna obgryzać lub lizać łapy albo ogon.

Zdarza się nawet depresja…

Niewybiegany, trzymany ciągle na smyczy pies (bo spuszczony z niej ma tendencje do uciekania – nic dziwnego, skoro tylko wtedy może się wybiegać!) na spacerach zaczyna się zachowywać agresywnie wobec innych psów albo ludzi.

Niekiedy natomiast pojawia się depresja. To też nie powinno dziwić – wysoko rozwinięte zwierzęta, jakimi przecież są psy, spędzając całe życie w mieszkaniu, cierpią na brak nowych bodźców, niezbędnych do zachowania równowagi psychicznej.

Autor: Paulina Łukaszewska