psy z Titanica

Psy z Titanica

W momencie tragicznego w skutkach zderzenia Titanica z górą lodową na pokładzie, oprócz ponad 2200 pasażerów, znajdowało się około 12 psów.

Chyba każdy słyszał o tragicznym rejsie statku pasażerskiego Titanic, który miał miejsce 14 kwietnia 1912 roku. Dziś mija 106. rocznica tego zdarzenia. W tej jednej z największych w historii morskich katastrof zginęło ponad półtora tysiąca osób. Co więcej, na statku nie znajdowali się jedynie ludzie, ale także zwierzęta. Trzy psy z Titanica – tyle spośród dwunastu czworonogów udało się uratować z katastrofy.

Czworonogi na Titanicu należały do pasażerów pierwszej klasy, bo tylko im wolno było wprowadzić je na pokład. W większości były to psy rasowe, a niektóre były nawet ubezpieczone. Dzięki zdjęciom i relacjom uratowanych pasażerów wiemy, że na Titanicu podróżowały pudel, foksterier, buldog francuski, airedale terrier, dog niemiecki, dwa king charles spaniele i dwa pomeraniany oraz pekińczyk. Małe pieski przebywały z właścicielami w kajutach, a pozostałe trzymano w kojcach.

Psy z Titanica

Kilka razy dziennie członkowie załogi statku wyprowadzali zwierzaki na pokład spacerowy. Te psie parady tak spodobały się pasażerom, że specjalnie wychodzili na pokład, by je obserwować. Na poniedziałek 15 kwietnia zaplanowano nawet wystawę psów.

Kapitan Titanica Edward Smith ze swoim psem
fot. dailymail.co.uk/Kapitan Titanica Edward Smith ze swoim psem

Gdy w nocy z 14 na 15 kwietnia 1912 roku ludzie w panice opuszczali statek, psy nawet jeśli im towarzyszyły, nie miały szans przeżyć w lodowatych wodach oceanu. O ich losie niewiele wiadomo, ale krąży na ten temat wiele legend.

Mity i legendy

Jeden z marynarzy Titanica miał ponoć wypuścić psy z klatek, kiedy statek tonął. Z kolei jedna z pasażerek miała odmówić zejścia do szalupy ratunkowej bez swojego doga niemieckiego. Opowiadano też, że ktoś widział zamarznięte ciało jednego z pasażerów, który obejmował ukochanego psa.

Nowofundland o imieniu Rigel.
fot. ciekawostkihistoryczne.pl

Z ust do ust przekazywano sobie też historię nowofundlanda Rigela, który ponoć szczekaniem zaalarmował marynarzy statku Carpathia i w ten sposób uratował pasażerów jednej z szalup ratunkowych.

Wszystkie te historie nie znalazły potwierdzenia, ale faktem jest, że trzem małym pieskom (prawdopodobnie były to pekińczyk i pomeraniany) udało się dostać na rękach właścicielek do szalup ratunkowych i ostatecznie dotrzeć do Nowego Jorku.

 Autor: Magda Urban
Chcesz dać głos i ocenić?
Dołącz do naszego stada – zarejestruj się!
Ocena użytkowników