Szukanie zajączka. Poznaj wielkanocne zabawy z psem!


W Wielkanoc szukamy jajek czy zajączka – tak każe tradycja. Nasz pies uwielbia takie zabawy. My szukamy oczami, a on – nosem!

Nasze psy poznają świat, używając do tego celu głównie własnego nosa. Dlatego tak bardzo je cieszą wszelkie zabawy węchowe, w których mogą wykorzystać swój fenomenalny zmysł – węch. Pobawmy się więc z naszym pupilem w chowanego!

Najlepsi tropiciele

Za najlepszych tropicieli powszechnie uznawane są bloodhoundy, zwane też psami Świętego Huberta. Najstarszy ślad, po jakim z sukcesem podążył tropiący bloodhound, liczył podobno 13 dni! Przewodnicy psów tej rasy twierdzą, że ich podopieczni potrafią tropić na tak trudnych powierzchniach, jak autostrady czy asfaltowe szosy, a nawet potoki i strumienie. Niektórzy eksperymentują z poszukiwaniem zaginionych przedmiotów przy wykorzystaniu psów węszących… z okna jadącego samochodu.

Schowajmy… babcię

Możemy zaprosić do zabawy kogoś z rodziny: babcię, dziadka, wujka – osoby, które mają trochę wolnego czasu i są cierpliwe. Zadanie tej osoby jest łatwe: musi przejść przez łąkę czy trawnik (oczywiście pies nie może tego widzieć!) i na końcu takiej wydeptanej ścieżki rozłożyć sobie turystyczne krzesełko czy koc za krzakiem albo drzewem. Może tam sobie np. spokojnie poczytać, czekając, aż psiak ją znajdzie. A my musimy mu w tym pomóc!

Pomóżmy pupilowi szukać

Do naszego czworonoga należy wytropienie i odnalezienie osoby, która się schowała. Podchodzimy z nim do śladu i próbujemy go delikatnie przeprowadzić w poprzek. Najczęściej po kilku nawrotach nasz pupil nagle skręci i opuści głowę, odkrywając: o, tędy szedł ktoś znajomy! I zacznie ochoczo podążać tym tropem. Dla pewności, by nie stracić go z oczu, możemy mu przypiąć do obroży długą linkę, by nie ograniczać za bardzo ruchów podczas tropienia.

Każdy pies może tropić

Czy takie zabawy są zarezerwowane tylko dla owczarków i innych psów używanych do tropienia np. w policji? Czy miły shih tzu albo maleńki chihuahua muszą obejść się smakiem? Ależ skąd! Każdy pies posługuje się nosem; niektóre są bardziej, a inne mniej zdolne, ale nawet najsłabszy zawodnik z psiego grona jest w tym i tak stokroć lepszy od nas! Oczywiście małe, ozdobne psiaki mogą nie pokonać dzikiej łąki pełnej wysokich traw, ale doskonale poradzą sobie z tropieniem na niedawno strzyżonym trawniku. Buldożek francuski może będzie szukał mniej wytrwale niż np. doberman, bo sama czynność węszenia (z uwagi na skrócony nos) może go szybciej zmęczyć – ale wystarczy skrócić ścieżkę do poszukiwań, żeby mógł się wykazać. Dajmy szansę naszym pokojowym pieskom na świetną zabawę w plenerze!

Zabawy węchowe – grzechy i grzeszki przewodnika psa węchowca

Wielu z nas zapomina o tym, że najpierw trzeba psa nauczyć zasad zabawy, inaczej się zniechęci. Co jeszcze może ją zepsuć?

Jeśli będziemy zbyt ambitni…
Może się zdarzyć, że nasz czworonóg odmówi zabawy, bo zbyt szybko podnosimy poziom trudności. Chcemy, by pracował jak wyszkolony pies policyjny… A na początku ścieżki muszą być krótkie, a kryjówki łatwe do odnalezienia!

Gdy podpowiadamy psu…
Jeśli podpowiadamy psu, gdzie schowała się babcia, wówczas nauczy się on polegać wyłącznie na nas. Nie będzie szukał sam, tylko patrzył nam w oczy, żebyśmy mu pokazali. Aby uniknąć pokusy podpowiadania psu, możemy sami nie patrzeć, gdzie schowa się babcia. Jeśli nie będziemy wiedzieli, nie będziemy mogli podpowiadać.

Kiedy zamęczamy psa…
Za dużo, za często… i zabawa zmienia się w męczącą szkółkę. Zawsze kończmy zabawę, gdy pupil ma na nią jeszcze ochotę – dzięki temu nigdy jej nie straci!

Wprowadzamy chaos…
Raz mówimy „szukaj!”, a raz „znajdź!”, potem „piłeczka!”… Albo wręcz przeciwnie: na określenie różnych czynności używamy jednej komendy, która czasem ma powodować poszukiwanie osoby, innym razem – przedmiotu, a jeszcze innym – określonego zapachu. I jak ten biedny pies ma zrozumieć, o co nam chodzi?

Zabawy węchowe w domu

Kto powiedział, że do węchowej pracy z psem potrzebujemy dużej przestrzeni? Żeby się dobrze bawić, nie musimy nawet wychodzić z domu! Oto kilka pomysłów na zabawy węchowe w domowym zaciszu.

Pożyteczne zajęcia

Nie zawsze mamy czas i możliwości, żeby „wybiegać” zwierzaka na odpowiednio długim spacerze. Nakłonienie go do zabawy połączonej z używaniem węchu pomoże mu wytracić energię.

„Pies na przyprawy”

Ze zrozumiałych względów nie zrobimy z naszego pupila psa wykrywającego narkotyki albo materiały wybuchowe – raczej trudno będzie o materiał do ćwiczeń… Nasi domowi ulubieńcy najczęściej poszukują… przypraw. Zwłaszcza tych w większych kawałeczkach, takich jak cynamon w laseczkach, kawałki wanilii, goździki – bo łatwo je umieścić np. w muślinowych woreczkach wygodnych do ukrycia.

Od czego zacząć?

Zabawę zaczynamy od pokazania psu woreczka z zawartością i nagrodzenia go, gdy choćby na niego spojrzy. Starajmy się zachęcić zwierzaka do powąchania woreczka, jednocześnie wypowiadając słowo, którego odtąd będziemy używać na oznaczenie szukanego zapachu. Potem w obecności psa rzucamy woreczek na podłogę, najpierw blisko, potem coraz dalej, za każdym razem chwaląc i nagradzając go, jeśli wykaże zainteresowanie, a zwłaszcza gdy podbiegnie do woreczka i spróbuje wziąć go w zęby. Następny etap: wypraszamy psa z pokoju i kładziemy woreczek tak, by był widoczny – ma to skłonić zwierzaka do szukania go. Stopniowo woreczek chowamy za nogą od stołu, pod szafką – tak, by psiak musiał zacząć używać nosa do szukania go.

Pamiętajmy o nagrodzie!

W tych ćwiczeniach bardzo ważne jest entuzjastyczne chwalenie i nagradzanie psa. W dziedzinie używania nosa nasz pies jest znacznie mądrzejszy od nas i jeśli coś nie wychodzi, to zazwyczaj jest to nasza wina. Toteż karcić psa czy obrażać się na niego po prostu… nie wypada!

Autor: Paulina Łukaszewska
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments