Co potrafią psy? O tym nie mieliście pojęcia!

Nasze psy mają rozmaite umiejętności wynikające z ich budowy i fizjologii. Czego jeszcze o nich nie wiemy?

Idziecie na spacer, twój pupil biegnie przodem, ale gdy skręcasz, on robi to samo, nie odwracając głowy. Jasnowidz czy co? Nie – po prostu ma znacznie większe niż my pole widzenia – u nas jest to ok. 180 stopni, u niego – ok. 250 stopni. Choć bywają wyjątki: rasy ze spłaszczonym pyskiem, jak mops, buldog francuski, shih tzu – ich skrócona kufa i ogólna budowa głowy powodują, że pole widzenia upodabnia się do naszego. A co jeszcze potrafią te nasze psy?

Uwaga na skręt żołądka

Gdy w psim żołądku zgromadzi się dużo jedzenia, gazów i płynów, może się on rozszerzyć i obrócić wokół własnej osi. To ogromnie bolesna i niebezpieczna przypadłość, na którą zapadają na ogół czworonogi ras dużych i olbrzymich. Objawy mogą wystąpić tuż po jedzeniu, do nawet kilku godzin po nim. Zwierzak robi się niespokojny, a jego brzuch zaczyna się powiększać, staje się twardy i bolesny. Natychmiast trzeba wtedy zawieźć psa do lecznicy – bez fachowej pomocy umrze. Liczy się każda chwila!

Oczy łowcy

Nasi pupile znacznie lepiej widzą też w ciemności, w czym pomaga im między innymi makata – odblaskowa błona w oku. To ona odpowiada za efekt oczu świecących w ciemności. Psy potrzebują tylko jednej czwartej tego oświetlenia co my, żeby dobrze widzieć w nocy. Ale coś za coś – widzą mniej wyraźnie, a ich oczy są dostosowane do śledzenia obiektów ruchomych. Dlatego wiele gatunków zwierząt, które niegdyś były naturalnymi ofiarami psowatych, do dziś na widok psa zamiera. Często bowiem to, co nieruchome, jest dla niego… niewidzialne! Psi wzrok koncentruje się na ruchu i mrugającym świetle; dlatego czasem nasi pupile zdają się oglądać telewizję.

Naukowcy twierdzą, że pies może dostrzec obiekt znajdujący się w odległości sześciu metrów, podczas gdy my zauważamy go już z dwudziestu siedmiu metrów. Pies korzysta z innych zmysłów.

Szałaput przy misce

Często denerwujemy się, wycierając kolejny raz wodę porozlewaną wokół psiej miski. Wydaje się nam wtedy, że picie to u psa czynność chaotyczna. A jednak w tym szaleństwie jest metoda: psy sięgają powierzchni wody końcem języka zagiętego w rodzaj łyżki i wciągają łyk wody na tyle szybko, że nie zdąży ona spłynąć. A psie niechluje chlapiące wodą to niecierpliwe osobniki, które zanurzają w niej prawie cały jęzor, albo zwierzaki z obficie owłosionym pyskiem.

Gdy patrzymy, jak szybko pies je, widzimy, że nie gryzie pokarmu tak dokładnie jak my, tylko niemal od razu go połyka. Nie ma bowiem możliwości poruszania szczęką w poziomie, a trawienie i tak zaczyna się u niego dopiero w żołądku, a nie w jamie ustnej jak u nas. Może więc łykać posiłek w pośpiechu, nie ryzykując, że rozboli go od tego brzuch.

Wyjątki potwierdzające regułę

A teraz zapomnijmy o wszystkim, co wyżej przeczytaliśmy. Bo są rasy, których te reguły nie dotyczą!

Bystrookie rasy

Wśród psów krótkowidzów możemy znaleźć rasy, które widzą lepiej. Na przykład charty, śledzące uciekającą zwierzynę, czy owczarki, które muszą zauważyć każdy ruch w stadzie, aby mogły bezzwłocznie interweniować.

Husky inne niż wszystkie

Istnieją psy genetycznie pozbawione odblaskowej błony w oku. Są to pewne linie husky. Jak to wytłumaczyć? Tereny przez nie zamieszkiwane pokrywał śnieg znacznie poprawiający widoczność w nocy, więc prawdopodobnie ta struktura zanikła, ponieważ po prostu nie była już potrzebna.

Chodzące inaczej

Istnieją rasy, dla których inochód jest normą. Należy do nich na przykład fila brasileiro. Hodowcy przypisują tę cechę także czechosłowackim wilczakom. AKC (amerykański odpowiednik Związku Kynologicznego w Polsce) podaje, że chód ten jest charakterystyczny również dla owczarków staroangielskich, polskich owczarków nizinnych oraz mastifów neapolitańskich.

Pinczery jak na paradzie

Nie tylko inochód sprawia kłopot kynologom. Wśród psich chodów wyróżniono także hackney – ruch polegający na niezwykle wysokim, niemal pionowym unoszeniu stóp, najczęściej w kłusie. Ruch ten nie jest na ogół pożądany, ale amerykańscy hodowcy pinczerów miniaturowych często wręcz się nim szczycą, twierdząc, że jest bardzo elegancki.

Fruwające czworonogi

Nasi ulubieńcy mogą nas zadziwić. Na przykład potrafią… latać! Niektóre rasy posiadły tę zdolność w większym stopniu niż inne.

Stępem, kłusem, galopem – w taki sposób poruszają się nasze psy, choć te nazwy kojarzą się zapewne większości z nas przede wszystkim z końmi. W najwolniejszym stępie pies dotyka ziemi trzema łapami, odrywając od podłoża tylko jedną.

Kłus to najczęstszy psi chód i nic w tym dziwnego, bo jest najbardziej wydajny. Pozwala się poruszać dość szybko przy niezbyt dużym nakładzie energii. We wzorcowym kłusie pies stawia tylne łapy tuż za śladem przednich. Każdy radzi sobie jak może, toteż psy ras krótkonożnych w kłusie w charakterystyczny sposób zataczają przednimi kończynami łuki – inaczej łapki nie dawałyby rady schować się pod tułowiem.

Istnieje też specyficzna odmiana kłusa zwana inochodem. Wygląd psa poruszającego się w ten sposób jest bardzo charakterystyczny – jego ruch jest kołyszący, ponieważ zwierzak odrywa od ziemi na zmianę obie prawe oraz obie lewe kończyny. Co prawda, na przykład na wystawach psów rasowych, ten sposób poruszania się nie jest przeważnie pożądany (z wyjątkiem paru ras), ale z praktycznego punktu widzenia trudno go krytykować, pochłania bowiem podobno wyjątkowo mało energii.

Galop to bardzo szybki psi chód, w którym występuje tzw. element zawieszenia. Chodzi o chwilę, w której czworonóg odrywa od ziemi wszystkie kończyny naraz i dosłownie płynie w powietrzu. Jednak prawdziwi mistrzowie galopu to charty. W ich wypadku w grę wchodzą aż dwa momenty zawieszenia: gdy łapy są maksymalnie wyciągnięte oraz gdy składają się pod tułowiem. Toteż chartom zdarza się „fruwać” aż dwa razy częściej niż przedstawicielom innych ras. Najłatwiej można to zaobserwować podczas wyścigów tych pięknych psów.

Autor: Paulina Łukaszewska