Szwajcaria – dookoła świata na czterech łapach

Szwajcaria jest miejscem przyjaznym nie tylko mieszkańcom, turystom, ale także czworonożnym towarzyszom. Ogromnie podoba mi się, że Szwajcarzy akceptują psy w miejscach publicznych. Możesz je zabrać gdziekolwiek ci się zamarzy – do restauracji, do pracy, na statek, do wagonika kolejki linowej czy do pociągu – zachwyca się Cristina Emerick-Solari, Amerykanka, która od roku mieszka wraz z mieszańcem beagle’a Buddym w kraju banków, ementalera i milki.

W Stanach Zjednoczonych jest dokładnie na odwrót: z psami zwykle nie wolno przebywać ani w miejscach publicznych, ani zabierać ich do środków transportu – dodaje ze smutkiem.

W góry z psem bez smyczy

W opinii zarówno jej mieszkańców, jak i przyjezdnych, Szwajcaria jest wspaniałym miejscem do życia – bezrobocie jest tu bowiem niskie, a zarobki wysokie. W tym prawie ośmiomilionowym kraju mieszka ok. 500 tys. psów, które śmiało mogłyby powiedzieć, że żyją w psim raju, bo Szwajcaria bez wątpienia należy do miejsc bardzo przyjaznych czworonogom. I choć zaledwie w 12 proc. gospodarstw domowych są psy, nie znaczy to, że nie są one lubiane. Posiadanie pupila wiąże się tu z dużą odpowiedzialnością i dlatego zwierzęta trzymają wyłącznie osoby, które mają możliwości i środki, by zadbać o ich potrzeby.

Na ulicach szwajcarskich miast i wsi spotkamy psy bez smyczy, jednak nie są one bezdomne lub zagubione. Bowiem Szwajcaria ma w swoim ustawodawstwie przepisy, które pozwalają na prowadzenie psa luzem w miejscach publicznych czy na trasach turystycznych w górach, których w tym alpejskim kraju nie brakuje. Natomiast należy go zwykle zapiąć na smycz, wchodząc do parku, co wynika z troski o niezakłócony wypoczynek ludzi i ochronę doskonale utrzymanej, bujnej zieleni. Dlatego w Szwajcarii praktycznie nie ma też typowych dla innych rozwiniętych krajów ogrodzonych wybiegów dla czworonogów, za to powszechnie dostępne są woreczki na psie nieczystości.

Szwajcaria to kraj, w którym nie trzeba się też martwić, co zrobić z psem, gdy idziemy na zakupy, do pracy czy planujemy wyjazdy turystyczne. Czworonogi są mile widziane prawie wszędzie – oczywiście pod warunkiem że zachowują się grzecznie. Mogą też jeździć bez kagańców w środkach komunikacji miejskiej czy pociągach. Zwykle opłata wynosi połowę normalnego biletu. Nie można ich jedynie wprowadzać do sklepów spożywczych i supermarketów.

Niełatwa przeprowadzka

Amerykanka Cristina Emerick-Solari, specjalistka od komunikacji w biznesie, nim przeprowadziła się do Szwajcarii z mężem, który otrzymał tam propozycję pracy, oraz psem, musiała się sporo nabiegać. Żeby sześcioletni mieszaniec beagle’a o imieniu Buddy mógł cieszyć się pogodnym życiem szwajcarskiego psa, trzeba go było zaszczepić, oznakować europejskim czipem i uzyskać międzynarodowy certyfikat zdrowia.

Jako obywatelka innego kraju Cristina miała rok na zarejestrowanie pupila w szwajcarskiej bazie zwierząt domowych ANIS, co kosztowało ją 40 franków szwajcarskich. Kolejnym krokiem było zgłoszenie psa w gminie, w której zamieszkała. Łącznie z opłatami administracyjnymi wyniosło to 250 franków szwajcarskich. Ponieważ Cristina i jej mąż często podróżują i zwykle zabierają Buddy’ego z sobą, musieli wyrobić mu europejski paszport, upoważniający go do przekraczania granic państw naszego kontynentu. Niedawno Buddy zwiedzał z nimi Włochy.

Pies opodatkowany

Szwajcaria nakłada na właściciela psa, poza rolnikami obowiązek uiszczania corocznej opłaty za jego posiadanie. Kraj ten jest konfederacją składającą się z autonomicznych kantonów i w każdym z nich obowiązują inne stawki.

Wysokość podatku zależy też od wielkości czworonoga oraz od tego, czy jest to pierwszy, czy drugi pies w rodzinie. Na przykład w Bazylei trzeba zapłacić rocznie 165 franków szwajcarskich, a w Zurychu 120 za pierwszego i 140 franków szwajcarskich za drugiego psa.

pani szkoli psa
fot. Shutterstock

Szkolenie obowiązkowe

Ponadto od 2008 r. Szwajcaria jest krajem, w którym każdy mieszkaniec mający psa, musi wziąć udział w szkoleniu. Wśród szwajcarskich psiarzy kładzie się na to duży nacisk. – Na spacerze każdy właściciel psa wypyta cię, dokąd chodzicie na szkolenie. A jeśli się dowie, że tego nie robisz, pouczy cię o konieczności edukowania psa – mówi Cristina Emerick-Solari. Obowiązkowe szkolenia nadzorowane są przez zrzeszony w FCI Szwajcarski Związek Kynologiczny, w skład którego wchodzi prawie 400 organizacji zajmujących się różnymi dziedzinami kynologii. Dysponuje on w całym kraju około 170 certyfikowanymi szkoleniowcami.

Jeśli ktoś decyduje się na psa po raz pierwszy, zobowiązany jest do odbycia szkolenia obejmującego po cztery godziny zajęć teoretycznych i praktycznych, podczas których dowiaduje się m.in., jak nauczyć psa siadania na komendę, warowania, chodzenia przy nodze i wracania na zawołanie. Osoba, która bierze kolejnego psa, może pominąć szkolenie teoretyczne, ale musi uczestniczyć ze swoim psem w zajęciach praktycznych.

To wszystko za mało. W tak krótkim czasie nie można się zbyt wiele nauczyć o tym, jak psy się komunikują, co powinny jeść, jak dbać o ich zdrowie, jak je uczyć i jak się z nimi bawić. Uważam też, że socjalizacja szczeniąt i młodych psów jest tak ważna, że również powinna być obowiązkowa. Poza tym brakuje systemu kontroli i łatwo się ze szkolenia wymigać – mówi certyfikowany szkoleniowiec Katia Zarantonello.

Uratowane uszy i ogony

Szwajcaria bardzo stara się, aby chronić czworonogi przed kopiowaniem uszu i obcinaniem ogonów. Szwajcarska Ustawa o ochronie zwierząt z 2008 r., która należy do najbardziej nowoczesnych, szczegółowo omawia warunki opieki nad różnymi zwierzętami domowymi. Wspomina m.in. o tym, że psy powinny mieć każdego dnia kontakt z ludźmi i innymi czworonogami i że szczeniąt nie wolno oddzielać od matki, nim skończą osiem tygodni, zabronione jest też używanie obroży elektrycznych i kolczatek oraz bicie psów.

Zakazane jest obcinanie uszu i ogonów, a także usuwanie strun głosowych. Psów z obciętymi uszami lub ogonami nie wolno wystawiać, reklamować, sprzedawać czy dawać w prezencie. Jedynie obywatele innych państw mogą w Szwajcarii przebywać z psami w ten sposób okaleczonymi, ale przez krótki czas. Prawo szwajcarskie jest tak restrykcyjne, że uniemożliwia nawet adopcje z zagranicy takich zwierząt, jeśli lekarz weterynarii nie wystawi zaświadczenia, że uszy czy ogon obcięto z przyczyn zdrowotnych.

Rasy na celowniku

Cieniem na szwajcarskiej sielance kładą się przepisy ograniczające możliwość posiadania psów uznanych za potencjalnie niebezpieczne. W niektórych kantonach na czarnych listach widnieje nawet 30 ras. Najczęściej ograniczenia lub zakazy dotyczą terierów typu bull i przedstawicieli innych ras bojowych oraz ich mieszańców. Organizacje kynologiczne starają się jednak o zmianę tych przepisów i wprowadzenie zamiast nich specjalnych pozwoleń lub testów.

Oczywiście, każdy system ma plusy i minusy, jednak w Szwajcarii widać gołym okiem, że promowanie odpowiedzialności wśród właścicieli psów przynosi efekty – tamtejsze psy są w większości dobrze zsocjalizowane, przyjazne i spokojne.

Rodzina z psem podziwia widoki
fot. Shutterstock

Szwajcaria – kraina psich przygód

Agata Astbury jest Polką, a jej mąż Christopher – Anglikiem. Wspólnie prowadzą firmę petsitterską Hunde Abenteuer Land (Kraina psich przygód). Każdego ranka trzema busami objeżdżają niespełna 400-tysięczny Zurych i odbierają 70 psów. Większość zawożą na wybieg, gdzie spędzą one dzień, bawiąc się z pobratymcami, a grupa składająca się z około 10 czworonogów jedzie na długi spacer po łąkach i lasach.

Czasem Agata i Christopher organizują im wycieczki w góry lub nad jezioro. Każdego dnia Christopher robi kilkaset zdjęć podopiecznych, które publikuje na firmowym blogu, by mogli je obejrzeć stęsknieni właściciele. Dzień opieki w Hunde Abenteuer Land kosztuje, w zależności od wielkości psa, 30-60 franków szwajcarskich. Choć to sporo, korzystanie z usług petsitterów jest w Szwajcarii bardzo popularne.

Psy z kraju świstaka

Szwajcaria ma swoich reprezentantów w trzech grupach FCI: wśród owczarków, molosów typu górskiego oraz gończych.

Biały owczarek szwajcarski

W rzeczywistości jest potomkiem owczarka niemieckiego. W miotach tej rasy rodziły się szczenięta o białym umaszczeniu, ale uznawano je za nieprawidłowe. Ich atrakcyjny wygląd zainteresował hodowców w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie, którzy postanowili stworzyć odrębną rasę. Jej przedstawiciele trafili do Europy dzięki Szwajcarom na początku lat 70. XX w. pod nazwą „biały owczarek amerykańsko-kanadyjski”. Jako pierwszy zaczął je rejestrować Szwajcarski Związek Kynologiczny (LOS), a w 1991 r. uznał rasę pod nazwą biały owczarek szwajcarski. Rasa została też uznana przez FCI.

Biały owczarek szwajcarski leży na trawie
fot. Shutterstock

Biały owczarek szwajcarski to pies dla aktywnych, sprawdzi się także w sportach. Od owczarka niemieckiego jest bardziej zrównoważony psychicznie, nie wymaga też tak dużo zajęcia jak onki z linii pracujących. Budową przypomina owczarka dawnego typu – z prostym grzbietem. Występuje z krótkim lub długim włosem. Wzrost: psy 60-66 cm, suki 55-61 cm. Waga: psy 30-40 kg, suki 25-35 kg.

Przeczytaj więcej o tej rasie – KLIK!

Bernardyn

To chyba najbardziej rozpoznawalna szwajcarska rasa. Duże, górskie psy hodowane były przez mnichów ze schroniska na Przełęczy św. Bernarda w Alpach już od połowy XVII w. Początkowo pilnowały dobytku, ale wkrótce zaczęto wykorzystywać je do poszukiwania osób zagubionych w górach. Ich przodkami były wiejskie psy trzymane przez miejscową ludność.

Jako pierwszy dokumentację  hodowlaną swoich psów zaczął prowadzić Heinrich Schumacher z Holligen w 1867 r. W 1884 r. powstał Szwajcarski Związek Kynologiczny, który po trzech latach oficjalnie uznał rasę. Pierwotnie bernardyny były mniejsze niż ich dzisiejsi potomkowie i miały krótki włos.

Bernardyn na skale pozuje do zdjęcia
fot. Shutterstock

Domieszka krwi nowofundlanda spowodowała jego wydłużenie, a w selekcji pod kątem wystaw położono nacisk na większe rozmiary psa. Dlatego są one za ciężkie do pracy wykonywanej w przeszłości, ale za to sprawdzają się jako psy rodzinne.

Bernardyny to molosy typu górskiego o umaszczeniu białym w rude łaty lub rudym z białymi, „irlandzkimi” znaczeniami. Występują w odmianie długo- i krótkowłosej. Wzrost: psy 70-90 cm, suki 65-80 cm. Mogą ważyć nawet do 100 kg. Z bernardynami spokrewnione są szwajcarskie psy pasterskie – podobieństwo widać szczególnie w przypadku dwóch większych ras.

Przeczytaj więcej o tej rasie – KLIK!

Berneński pies pasterski

Początkowo stróżował, zaganiał bydło i ciągnął wózki z mlekiem w okolicy Berna. Nazywano go dürrbächler od wioski i zajazdu Dürrbach w kantonie berneńskim, w którym był hodowany. W 1907 r. powstał Schweizerischer Dürrbach-Klub. Trzy lata później na wystawie w Burgdorfie pokazano aż 107 psów tej rasy. Wtedy też zmieniono ich nazwę na „berneński pies pasterski”.

Dziś rasa cieszy się ogromną popularnością, choć większość psów żyje tylko 6-8 lat (najczęściej umierają z powodu nowotworu). Berneńczyk jest trójkolorowy (czarny z soczyście rudym podpalaniem i białymi znaczeniami).

Berneński pies pasterski pozuje do zdjęcia
fot. Shutterstock

Z pasterskiej czwórki tylko on jest długowłosy, dzięki czemu zapewne zdobył popularność jako efektowny, miły pies rodzinny. Wzrost: psy 64-70 cm, suki 58-66 cm (więcej: „MP” 9/2006).
Duży szwajcarski pies pasterski był uważany za krótkowłosą odmianę berneńczyka. W 1908 r. dwa „krótkowłose berneńczyki” zaprezentowano prof. Albertowi Heimowi, promotorowi szwajcarskich ras pasterskich. Heim uznał je za odrębną rasę i nadał im dzisiejszą nazwę.

W 1909 r. Szwajcarski Związek Kynologiczny przychylił się do decyzji profesora. Trzy lata później powstał pierwszy klub, ale ich wzorzec FCI opublikowała dopiero w 1939 r. Szwajcary są spokojniejsze niż berneńczyki, często towarzyszą rodzinom. Wzrost: psy 65-74 cm, suki 60-68 cm.

Przeczytaj więcej o tej rasie – KLIK!

Appenzeller

Jest trzecim co do wielkości szwajcarskim psem pasterskim. W 1853 r. w książce „Tierleben der Alpenwelt” („Życie zwierząt w Alpach”) po raz pierwszy opisano psa pasterskiego z Appenzell jako czworonoga przenikliwie szczekającego, przeznaczonego do pilnowania obejścia i zaganiania bydła. W popularyzację rasy zaangażował się w 1895 r. Max Siber. Za namową Alberta Heima w 1906 r. powstał klub rasy i rozpoczęto rejestrację szczeniąt, a wkrótce sam profesor opracował wzorzec.

Pies rasy Appenzeller trzyma w pysku patyk
fot. Shutterstock

Appenzeller nigdy nie zdobył takiej popularności jak jego więksi kuzyni. To pies stróżująco-pasterski, przywiązany do swojej ludzkiej rodziny, nieufny wobec obcych. Sprawdza się w psich sportach (agility). Cechuje go kwadratowa sylwetka i charakterystyczny, zakręcony ogon. Może występować w umaszczeniu czarnym i czekoladowo-brązowym – oba z podpalaniami i białymi znaczeniami. Wzrost: psy 52-56 cm, suki 50-54 cm.

Przeczytaj więcej o tej rasie – KLIK!

Entlebucher

To najmniejszy ze szwajcarskich psów pasterskich, pochodzący z doliny Entlebuch. Pierwszy opis psa zwanego „entlibucherhund” datuje się na 1889 r., ale jeszcze długo nie odróżniano go od appenzellera. Po wystawie w 1913 r. rasę wpisano do księgi rodowodowej do grupy psów pasterskich.

Dwa psy rasy Entlebucher z czerwoną obrożą
fot. Shutterstock

Klub powstał w 1927 r., a wzorzec rok później. Charakter entlebuchera jest bardzo zbliżony do appenzellera. Cechuje go nieufność wobec obcych. Wydłużona sylwetka i często naturalnie skrócony ogon to rozpoznawalne cechy rasy. Wzrost: psy 44-50 cm, suki 42-48 cm.

Przeczytaj więcej o tej rasie – KLIK!

Gończe szwajcarskie

Występują w czterech odmianach: gończy berneński, gończy z Jury (Bruno), gończy lucerneński, gończy ze Schwyz. Te same odmiany występują też w wersji krótkonożnej, ale gończe szwajcarskie krótkonożne mają osobny wzorzec. Daje to osiem odmian gończych. O ich starożytnych korzeniach świadczy mozaika odkryta w Avenches, na której widoczna jest sfora psów podobnych do dzisiejszych gończych.

Od XV w. stały się niezwykle pożądane przez włoskich hodowców, a od XVIII w. także przez francuskich z powodu wyjątkowych uzdolnień do polowania na zające. Bardzo długie uszy świadczą o tym, że psy te mają domieszkę krwi gończych ras francuskich. W 1909 r. stwierdzono całkowite wyginięcie gończego tchurgovie. W 1933 r. ustalono jeden wzorzec dla pozostałych czterech odmian.

Gończy berneński
fot. Kate Promylowa/Gończy berneński

Gończe szwajcarskie są łagodne, szybko się uczą, bardzo przywiązują się do właściciela, cechuje je pasja łowiecka. Ich odmiany różnią się umaszczeniem: gończy berneński jest trójbarwny – umaszczenie białe w czarne łaty lub z czarnym siodłem, z podpalaniami; czasami ma nieznaczne cętkowanie; gończy z Jury (Bruno) jest płowy z czarnym płaszczem, czasem z czarnym nalotem lub czarny podpalany, może mieć białą łatę na piersi; gończy lucerneński ma umaszczenie błękitne lub wyraźnie cętkowane, występują podpalania, dopuszczalny jest też czarny czaprak; gończy ze Schwyz jest biały w pomarańczowo-płowe łaty lub z pomarańczowo-płowym siodłem; dopuszczalny jest pomarańczowo-płowy czaprak. Wszystkie odmiany mają krótką, gładką, przylegającą szatę. Wzrost: psy 49-59 cm, suki 47-57 cm.

Gdy pod koniec XIX w. w kilku kantonach zostały zmniejszone obszary przeznaczone do polowań, nie współgrały one z możliwościami gończych szwajcarskich. Dlatego w 1905 r. powstał klub gończych szwajcarskich krótkonożnych, nazwanych najpierw jamnikogończymi. Psy te występują w takich samych odmianach kolorystycznych, a krótkonożny gończy berneński może mieć  szatę krótką i szorstką. Wzrost: psy 35-43 cm, suki 33-40 cm.

Autorzy: Urszula Charytonik, Magda Urban