Patchworkowa rodzina – wywiad z Anną Matysiak


O Noli, która nie da sobie w kaszę dmuchać, i Mishy zarządzającej stadem – opowiada Anna Matysiak.

Wywiad z magazynu „Mój Pies i Kot” nr 6(53)/2020. Z Anną Matysiak rozmawia Paulina Król.

Samotny kotek w poszukiwaniu przyjaciela wszedł na dach, by porozmawiać z księżycem. Sądził, że w nim znajdzie bratnią duszę. Księżyc nie odpowiadał, więc zawiedziony mruczek postanowił więcej do niego nie miauczeć. Któregoś dnia wyszedł znowu na dach i zobaczył, że księżyc robi się coraz chudszy i chudszy. Pomyślał, że jednak przejął się jego słowami i zależy mu na tej przyjaźni, tylko nie potrafi odpowiedzieć tak wprost. Wyjaśnił mu więc, że zrozumiał swój błąd i poprosił, żeby księżyc tak się nie martwił, bo on będzie nadal do niego przychodził. No i księżyc, ku radości kotka, znów zaczął rosnąć. Zatem nie należy się poddawać w poszukiwaniu przyjaźni, bo nawet tak odległe „stworzenia” świata mogą nawiązać relację.

Tak w skrócie brzmi bajka o kocie i jeden z wielu wypływających z niej morałów autorstwa mamy Ani. A że prawdziwe koty mieszkały w domu rodzinnym Ani od zawsze, naturalną konsekwencją był pomysł na niezwykły tatuaż z kocim motywem, który Ania ma na prawym ramieniu.

Kiedyś były koty, a dzisiaj są psy. Z kociary stałaś się psiarą?

Nie ma kiedyś, po prostu lubię i koty, i psy. W ogóle jestem zwierzolubna. W czasie ostatnich wakacji byłam z moim narzeczonym Marcinem w sanktuarium zwierzęcym na Fuerteventurze, gdzie można było karmić wielbłądy i żyrafy. Z żyrafą dzieliłam się jabłkiem tak jak z moimi psami, usta-usta. W Agadirze paw jadł mi z ręki. Wszystkie zwierzęta są cudowne i w każdym można się zakochać. Ja nawet pająki ratuję. A jedyne stworzenia, których się boję, to te w paski z żądłami, jak osy, szerszenie czy pszczoły. Chociaż te ostatnie mają u mnie kredyt zaufania, wiem, jak są ważne w naszym ekosystemie.

Teraz nie mam kotów, ale często stają mi na drodze podczas podróży, jakby dostawały jakiś cynk, gdzie będziemy wypoczywać. Podziwiam je za bezstresowe podejście do życia, za to, że zawsze odnajdują się w rzeczywistości, że są indywidualistami. W dzieciństwie bawiłam się z nimi, mruczeliśmy razem, a gdy miałam ciężki dzień i płakałam, to kot wylizywał mi pół twarzy z łez. Nie zmienia to faktu, że kiedy po raz pierwszy zobaczyłam chihuahuę, a była to długowłosa ruda piękność, poczułam, że to taki kotopies, czyli rasa dla mnie. Dużo wtedy podróżowałam samolotami, dlatego ważne były rozmiary pieska, bo na myśl o oddaniu zwierzaka do luku bagażowego cierpnie mi skóra. Szukałam trochę po fundacjach, ale ostatecznie tak się losy potoczyły, że mam pieska z zarejestrowanej hodowli. Nolę wybrałam z miotu po jednym spojrzeniu sobie w oczy. I tak 9 lat temu zaczęła się nasza historia przyjaźni i miłości.

Chihuahua, mimo że to najmniejszy pies świata, jest ogromnym psem, ale w skondensowanych rozmiarach. Jej wielkie serce i waleczność są najbardziej psie na świecie. Nola, podobnie jak kot, uwielbia co prawda wylegiwać się na mojej klatce piersiowej zwinięta w kłębuszek, ale od kotów odróżnia ją na pewno entuzjazm, z jakim nas wita, czasami aż kichając z emocji i kręcąc w kółko ogonem.

Anna Matysiak
fot. Celestyna Król

Czy to, że Marcin także kocha zwierzaki, miało znaczenie dla Waszego związku?

Śmieję się, że tworzymy taką patchworkową rodzinę. Kiedy się poznaliśmy, Marcin miał trzyletniego owczarka Mishę. Obydwa psy odegrały niemałą rolę w umacnianiu naszego związku. Bacznie się przyglądałam, jak Marcin obchodzi się z moją Nolcią i czy ona go lubi. Musiał sobie zasłużyć na jej miłość. Toczyła się pewnego rodzaju walka, kto tu będzie rządził. Dzisiaj Nola oddałaby życie za Marcina.

Z drugiej strony, gdyby Misha mnie nie zaakceptowała, to chyba nie miałabym szans. Na szczęście bardzo szybko nawiązałyśmy bliską więź i teraz nie wyobrażam sobie życia ani bez Noli, ani bez Mishy. A dziewczyny przechodzą różne fazy dogrywania się. Chihuahuy znane są z tego, że próbują tyranizować większego psa w domu. Na początku Nola odgrywała małą piranię. Wystarczyło, że Misha się poruszyła, zaraz podnosiła straszliwy wrzask. Bywało, że doskakiwała do niej i zostawał jej w pyszczku kawałek sierści, czego tamta nawet nie poczuła. Mam takie zdjęcie zrobione po roku ich wspólnego mieszkania, na którym Nola leży wtulona w Mishę. Sądziłam, że to nareszcie przyjaźń, ale cały czas toczy się między nimi cicha zimna wojna.

Podziwiam jednak, że każda potrafi zawzięcie stanąć w obronie drugiej. Niedawno nowofundlandka, młodziutka przyjaciółka Mishy, zapragnęła pobawić się z Nolą. 9-letniej księżniczce nie w smak była zabawa z jakimś tam szczeniakiem, ale był nachalny, więc Misha, widząc to, stanęła między nimi i problem rozwiązała. Doczytaliśmy się, że Misha ma wszystkie cechy, jakie wymarzył sobie założyciel rasy. I opanowanie, i energię, i skłonność do zarządzania stadem. Nawet kiedy się przekomarzamy dla zabawy, ona jest czujna, wchodzi między nas i stara się wyciszyć atmosferę. To najbardziej w niej lubię.

Anna Matysiak
fot. Celestyna Król

A jaka jest Nola?

Mój wymarzony szkrab jest spokojnym psem, ale potrafi być wulkanem energii i nie da sobie w kaszę dmuchać. Kiedy jest w mojej torebce, włącza jej się instynkt obrońcy. Zresztą trudno się dziwić, w tym bezpiecznym miejscu nie lubi być niepokojona przez obcych. Lubi za to oglądać telewizję i szczeka na zwierzęta. Ostatnio oglądaliśmy film „Piękna i bestia”, w którym pies zamienia się w podnóżek. Zabawne było, jak Nola podbiegała do telewizora i uparcie szukała psa, którego słyszała, a tam był tylko podnóżek. Ma też dar zapamiętywania reklam z psami. Kiedy zaczyna się taka reklama, czeka w gotowości na ostatnie dwie sekundy, żeby zaszczekać do szczekającego tam psa. Nie przepada za spacerami, szczególnie gdy jest zimno i mokro, co potwierdza jej kocie cechy. A poza tym nienawidzi szelek.

Zadziwia mnie inteligencja naszych psów. Czasem mam wrażenie, że rozumieją każde słowo. Po prostu partnerzy do rozmowy. Dobrze, że mi nie odpowiadają, bo to dopiero byłoby! Obie znają podstawowe zasady posłuszeństwa, co ułatwia panowanie nad nimi. Rozpieszczamy je też na potęgę, lubimy je tulić, leżeć razem w łóżku, ale wiemy, że ta miłość, którą im dajemy, buduje między nami zaufanie i dzięki temu są jeszcze bardziej w nas wpatrzone i nas słuchają.

One są tak samo ważne dla Marcina, jak i dla mnie. Staramy się dzielić naszą miłość do nich po równo. Dla dużego psa najważniejsza jest możliwość wybiegania się, więc Marcin jedynie więcej czasu poświęca Mishy na dłuższe, aktywne spacery. Wieczorem, zanim zaśniemy, Misha leży z nami, potem przychodzi Nola i śpi pod kołdrą całą noc, ale zaraz po dźwięku budzika wychodzi i na wymizianie wraca Misha. Taki system wypracowały sobie same. Misha i Nola są całym sercem z nami i nawzajem oddajemy sobie tę dobrą energię.

Anna Matysiak
fot. Celestyna Król

Czy uważasz, że psom należy wyznaczać jakieś granice?

Uważam, że to człowiek nie powinien przekraczać pewnych granic, jeśli chce, by pies zachowywał się tak, jak tego oczekujemy, bo przecież nie chcemy, by kogoś ugryzł, biegał za ludźmi czy reagował w agresywny sposób. Zachowania agresywne najczęściej wynikają ze strachu psa, więc od nas zależy, czy w porę zauważymy, że pies się boi, zanim będzie musiał użyć ostatecznego argumentu, czyli zębów, żeby ten strach pokonać. Agresja nie bierze się z tego, że pies po prostu chce taki być. Każdy pies marzy o tym, żeby mieć człowieka, któremu może zaufać, i to jest podstawa – wzajemne zaufanie.

Co w osobowości psów jest według Ciebie najcenniejsze?

Psy są bardzo empatyczne, a nasze to już w ogóle, zwłaszcza Misha. Kiedyś przybita, ze zwieszoną głową usiadłam na jej posłaniu. A ona podeszła, dotknęła mnie głową, czoło w czoło, przytrzymała chwilę i poszła. To był magiczny moment. Dała mi znak, że jest przy mnie. Dzięki takim zdarzeniom człowiek nabiera absolutnej pewności, że psy są prawdziwymi przyjaciółmi, mimo że – tak jak księżyc – nie potrafią mówić.

Anna Matysiak – aktorka i tancerka młodego pokolenia, zwracająca uwagę wyrazistą urodą; najbardziej znana jako Majka z serii filmów „Listy do M.”. Popularność przyniosły jej też role w serialach „Tancerze”, „Klan”, „Na dobre i na złe”.

Autor: Paulina Król