Grzech 1. Zamknięcie psa w czterech ścianach


Każdy, kto znęca się nad zwierzęciem, narusza przepisy zawarte w art. 35 ust. 1a w zw. z art. 35 ust. 1 ustawy o ochronie zwierząt.

  • Psy to zwierzęta społeczne i potrzebują kontaktu z ludźmi
  • Zbyt częsta i długa nieobecność opiekuna stresuje psa, pozbawia poczucia bezpieczeństwa, wpędza w depresję, powoduje m.in. braki w socjalizacji, problemy behawioralne, lęk separacyjny
  • Dorosły pies sam w domu może zostać około 8 godzin, szczeniak do 2 godzin
  • Wstrzymywanie potrzeb fizjologicznych rujnuje zdrowie
  • Psy potrzebują codziennie przynajmniej 3 spacerów (w tym minimum jednego długiego)
  • Na spacerze pies musi mieć czas, by eksplorować otoczenie i węszyć

Znęcanie się to nie tylko przemoc fizyczna. Każde inne zachowanie, które sprawia zwierzęciu ból i cierpienie, zgodnie z prawem jest przestępstwem. Zamknięcie psa w czterech ścianach również. Zostało to określone w Ustawie o ochronie zwierząt w art. 6 ust. 2 pkt. 10. utrzymywanie zwierząt w niewłaściwych warunkach bytowania, w tym utrzymywanie ich w stanie rażącego zaniedbania lub niechlujstwa, bądź w pomieszczeniach albo klatkach uniemożliwiających im zachowanie naturalnej pozycji.

Zgodnie z polskim prawem za znęcanie się nad zwierzętami grozi kara do 3 lat pozbawienia wolności. W przypadku, gdy sprawca działał ze szczególnym okrucieństwem, od 3 miesięcy do 5 lat. 

Jednak wciąż w umysłach ludzi znęcanie się to tylko krzywda fizyczna. Gdy ktoś uderzy, kopnie czy zrani psa – reagujemy. To dosyć oczywista przemoc, którą niestety często widzimy w przekazach medialnych czy codziennym życiu. Ale to jedynie szczyt góry cierpienia psów. Bo czym innym jest ciągłe zamknięcie, jak nie znęcaniem się?

Historie z życia wzięte

Nie tylko na forach internetowych, ale też wśród znajomych czy sąsiadów znajdzie się taki człowiek, który jest przekonany o tym, że spacer z psem to tylko ludzki wymysł. 

Mam psa i mam też ogródek. Może i nie jest spory, ale wystarczający, by pies się załatwił i trochę pobiegał. Długo mnie nie ma w domu. No, ale przecież jest ogródek. Dlatego nie wyobrażam sobie mieszkać w bloku. Zresztą czego mu więcej potrzeba? Spacerów? No czasami z nim wyjdę na szybką rundkę, ale od domu to ja się raczej nie oddalam. Tak powiem szczerze, że nie zawsze mi się chce. Po pracy jestem zmęczona albo mam inne plany – w końcu też mi się coś należy. Zresztą on nie potrafi chodzić na smyczy, ciągnie, a mnie to tylko męczy. 

W głowach takich osób dominuje egoizm. Bo MI się należy, bo JA jestem zmęczona/y, bo MI się nie chce. Czy to samo powiedzielibyśmy do swojego dziecka? Nie, teraz się tobą nie zajmę, bo mi się nie chce/jestem zmęczony/mam inne plany? Liczne badania udowodniły już, że psy pojmują świat jak dzieci, są na poziomie intelektualnym dwu- i trzylatków. Wiedzą i rozumieją, co się wokół nich dzieje. Psy mają świadomość, że są źle traktowane, a ich opiekun je zaniedbuje.

U nas na gospodarstwie zawsze jest jakiś pies i za każdym razem wielki. Pilnować ma i odstraszać, to przecież taki mały się nie nadaje. Ale że jak w domu? Nie no gdzie, w kojcu siedzi. Tam jest jego miejsce. Niech się pani rozejrzy – tu nikt nie trzyma psa w domu. Tylko by brudził i się pałętał pod nogami. Sprzątania byłoby więcej, a pożytku żadnego. Na gospodarstwie jest co robić. Wypuszczać? Nie, to strach. Groźny jest, kłapie tymi zębami na prawo i lewo. Sąsiedzi narzekali. Do łańcucha trzeba było go uwiązać. No krótki jest, ale przynajmniej gruby, to się nie urwie. Nie, żaden pies nie miał budy. Nie ma komu robić. Niech się cieszy, że ma kojec.

Cechą niezwykle ludzką jest brak empatii i skupienie na samym sobie. Zapewniamy sobie wygody, staramy się żyć jak najbardziej komfortowo i jest to zrozumiałe. Każdy chce mieć lepiej, nie gorzej. Tylko zapominamy, że dotyczy to też zwierząt. Dlaczego odmawiamy im dachu nad głową, samemu siedząc w ciepłym i suchym miejscu? Znęcając się nad psem, sami powodujemy jego problemy behawioralne, z którymi nie potrafimy sobie poradzić inaczej, niż dalej znęcając się nad psem. I tak błędne koło bólu się zamyka.

Od samego początku wiedziałam, że ma to być mały pies. Cenię sobie wygodę, a z takim to nie ma dużo zachodu. Wystarczy spojrzeć – wygląda jak żywa maskotka. Mógłby tylko mniej ujadać. Nie, nie szkolę go, przecież krzywdy nikomu nie zrobi. Zresztą i tak nigdzie nie wychodzi. Dlaczego? Bo nie chcę, aby przyniósł coś z dworu – w domu przynajmniej niczego nie złapie. Poza tym nie wyobrażam sobie zrywać się tak z rana czy wychodzić, kiedy pada lub jest zimno. Zostawiam go nawet samego w domu na weekendy. Gdzie się załatwia? No jak gdzie… Robi do kuwety. Kota? Nie, to wredne stworzenia.

Pies – zabawka, pies – maskotka. Stworzona złota klatka w “bezpiecznym” domu jest tylko z ludzkiej perspektywy złota. Pies widzi tylko kraty więzienia, a frustracja w nim narasta. Aż na myśl ciśnie się: „sam się zamknij w domu i rób do kuwety”. Wygodnictwo, egoizm i egocentryzm to niestety częste choroby ludzi, napędzane dodatkowo kompletnym brakiem wyobraźni.

Jak krzywdzisz psa?

Poruszające, przerażające i trudne do wyobrażenia, a mimo to wydarzyły się naprawdę i to za sprawą człowieka. Wszystkie te historie łączy jedno – znęcanie się nad psem. Czemu to się dzieje? Bo ludzie wciąż nie traktują psów poważnie. Nie szanują ich należycie, wciąż wiecznie żywy jest szowinizm gatunkowy, jakoby człowiek był nadistotą. A reszta zwierząt? Co to tam pies, to przecież tylko zwierzę. Nie. Człowiek to też zwierzę. Dzielimy ten sam skrawek ziemi, przygarniając psa mamy obowiązek dać mu nie tylko dach, ale i dom. Psy nie są środkiem do celu, nie „służą” do pilnowania, nie mają odganiać szczekaniem lisów przy kurniku. To są żywe istoty, które czują, myślą i zasługują na godne traktowanie. A obowiązek zapewnienia im go spoczywa na barkach osób, które zaprosiły psa do swojego życia, w momencie gdy przekroczyły z nim próg swojego domu. Psa należy traktować jak członka rodziny. 

Psy to zwierzęta społeczne i na ogół nie lubią być pozostawiane same sobie. Potrzebują kontaktu z ludźmi i ich towarzystwa. Wielogodzinna samotność, a tym samym i brak zapewnienia psu odpowiedniej dawki ruchu to źródło wielu problemów. Cierpi na tym nie tylko zwierzę, ale też relacja opiekun – pies. Dodatkowo trzymanie psa przez kilkanaście godzin w czterech ścianach przyczynia się do powstawania poważnych braków w socjalizacji, która w życiu każdego czworonoga jest niezbędna. Nadpobudliwość, niszczenie domowych sprzętów, nadmierne szczekanie, a nawet agresja – te problemy nie pojawiają się znikąd. To negatywne skutki wielogodzinnej samotności i stresu z tym związanego. Zbyt długa nieobecność opiekuna stresuje psa i pozbawia go poczucia bezpieczeństwa, a tym samym i przyczynia się do rozwinięcia poważnego zaburzenia – lęku separacyjnego. Wstrzymywanie potrzeb fizjologicznych to kolejny najczęstszy problem psów zamkniętych w czterech ścianach, który może prowadzić do poważnych problemów zdrowotnych – zwłaszcza z nerkami. Pies, który nie ma żadnych bodźców, jest sfrustrowany i znudzony – dokładnie tak jak człowiek. Depresja to również jeden z najczęstszych objawów zbyt długiego siedzenia w zamkniętym pomieszczeniu.

Rób dobrze

Regularne spacery – co się za tym kryje? Nie wszystkie psy wymagają takiej samej dawki ruchu. Mimo to wszystkie potrzebują codziennie przynajmniej 3 spacerów, w tym minimum jednego długiego. Dorosłe psy załatwiają potrzeby fizjologiczne średnio co 6-8 godzin i tyle właśnie powinny trwać przerwy pomiędzy wyjściami. Psy schorowane czy szczenięta wymagają częstszych spacerów. Nawet takich kilkuminutowych. 

Psy muszą doświadczać czegoś więcej niż tylko tych samych ścian w domu. Spacer to nie jedynie czas, w którym zwierzę wychodzi na osiedlowy trawnik i załatwia potrzeby fizjologiczne. To również czas, w którym pies eksploruje otoczenie, węszy czy „czyta ogłoszenia” na drzewach lub murach. Szczęśliwy pies to ten, który może swobodnie i bez presji czasu odkrywać te wszystkie informacje. Spacer to czas, który pies spędza wspólnie z człowiekiem – nie obok niego, a właśnie razem. A człowiek zwraca uwagę na towarzyszące mu zwierzę, pokazując psu jak bardzo mu na nim zależy, choćby nagradzając pupila za przychodzenie.

Zdecydowana większość opiekunów musi pracować, a tym samym spędzać połowę dnia poza domem. Do tego dochodzą też inne zobowiązania, bieżące sprawy dnia codziennego – zakupy, spotkania czy załatwianie spraw urzędowych. Oczywiście zwierzę tego nie rozumie. Nie znaczy to jednak, że możemy tak po prostu skazywać je na wielogodzinną samotność. Pies, który nagle zostaje w domu sam przez kilkanaście godzin, przeżywa szok. Należy przyzwyczajać go do samotności stopniowo – zaczynając od krótkich, kilkuminutowych wyjść. Szczenięta można zostawić w domu bez opieki na pół godziny, z czasem do dwóch godzin. Nieobecność opiekuna dorosłego i zdrowego psa nie powinna być dłuższa niż 8 godzin. Zamiast nerwowo zastanawiać się, czy pies śpi, leży czy skomle i szczeka pod drzwiami, lepiej zadbać o atrakcyjność jego samotnego pobytu w domu. Zabawki, mata węchowa czy kong wypełniony ulubionymi przysmakami. Psa może też uspokoić cicho puszczona muzyka relaksacyjna. Opcji jest wiele, wystarczy chwila refleksji i chęci, by po nie sięgnąć.  

Psy czują i myślą. Nie znęcajmy się nad nimi w żaden sposób. Zerwijmy łańcuchy w głowach.

Zapisz się do newslettera Psy.pl i otrzymuj ciekawe treści przed innymi!

Organizator:

Partner:

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments